Fantastycznie ciche strony wyobraźni

Kategorie: Rękodzieło | Tagi: cicha książeczka, czytanie, , Pink&Grey, , zabawka edukacyjna | 10 maja 2017

Cicho! Tu działa wyobraźnia. Obraz nie niepokoi,  nie odciąga od treści,  ale wciąga dziecko do zabawy i nauki. Absolutnie niezwykłe ciche lektury dla najmłodszych. Tworzy je polska artystka , projektantka i przede wszystkim mama. Przedstawiam krainę wyobraźni Pink&Grey

Fot. https://www.facebook.com/paulinapinkandgrey

(zobaczcie koniecznie filmik, a potem wróćcie do czytania).

Ciche książeczki to ręcznie wykonane edukacyjne zabawki dla dzieci. Tworzy je polska artystka, działająca jako Pink&Grey. W rozmowie ze Sztukatułką przyznaje, że zainteresowała się szyciem trzy lata temu, gdy urodził się jej syn. To właśnie on dostał najpierw od swojej pomysłowej babci własnoręcznie uszytą cichą książeczkę ze znikającymi zwierzętami, która – jak wspomina Pink&Grey – wywarła na wszystkich ogromne wrażenie. Następnie dostał od swojej mamy pierwszy próbny egzemplarz.

Fot. Pink&Grey (Facebook)

Pomysł mamy Pink&Grey stał się impulsem do tego, żeby spróbować swoich sił w szyciu i sprawdzić czy geny dziadka-krawca i utalentowanej mamy zadziałają. Później był zakup pierwszej maszyny i pierwsza książeczka – dla synka.

– Daleko jej było do doskonałości, ale byłam z niej bardzo dumna, tym bardziej, że widziałam jak bardzo zabawa nią cieszy Antka. Książeczka wkrótce doczekała się krótkiego filmiku, który przedstawiał jak działają poszczególne strony – wspomina.

I to był strzał w dziesiątkę.

– Po opublikowaniu filmu w internecie, jego odbiór bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Dostawałam wiele zapytań z całego świata o możliwość uszycia podobnej książeczki. Widząc ogromne zainteresowanie tym mało popularnym jeszcze wtedy typem zabawki, postanowiłam otworzyć maleńki biznes, w którym do dziś zajmuję się szyciem unikalnych, spersonalizowanych książek – opowiada Pink&Grey.

Fot. Pink&Grey (Facebook)

Jak myślicie, ile czasu trzeba poświęcić na wykonanie takiej bogatej w detale książeczki?

– Praca nad książkami jest niezwykle czasochłonna, ponieważ wszystkie elementy wycinam ręcznie, a większość książek jest wykonywana na indywidualne zamówienie. Rodzice, dziadkowie, ciocie i wujkowie zazwyczaj sami komponują książeczki, a ja staram się dostosować do podanych wskazówek co do ich ostatecznego wyglądu i zawartości – mówi autorka zabawek.

Tworzenie takiej barwnej edukacyjnej lektury to również zajęcie wymagające sprawności fizycznej. Najpierw spędza się godziny na projektowaniu, następnie kolejne godziny przy maszynie do szycia.

– Spędzam wiele czasu projektując i obmyślając ostateczny wygląd poszczególnych stron, a także całych książek. Inspirację do stworzenia czegoś nowego często poddają mi także sami rodzice, którzy proszą o uszycie strony z tematem, którego nie znaleźli w moich propozycjach – dodaje.

Fot. Pink&Grey (Facebook)

W zależności od potrzeb można stworzy książeczkę przeznaczoną głównie do zabawy lub taką, która umożliwi dziecku ćwiczenie różnych umiejętności (sznurowanie butów, czesanie i zaplatanie warkoczy, zapinanie guzików, itd.)

Fot. Pink&Grey (Facebook)

Ponadto można dobrać strony, na których dziecko uczy się gry w kółko-krzyżyk,  poznaje kształty kolory, uczy się liczyć.

Pink&Grey (Facebook)

Na poniższym zdjęciu kuchnia.  W lodówce znajdują się produkty spożywcze. Można na przykład zrobić kanapki, nakrywając uprzednio do stołu.

Fot. Pink&Grey (Facebook)

Czas realizacji i cena zależą od liczby stron.

Fot. Pink&Grey (Facebook)

Książeczki mogą również służyć nauce języków. Przykład poniżej:

Fot. ink&Grey (Facebook)

… lub być sprytnym połączeniem nauki i zabawy.

Fot. Pink&Grey (Facebook)

– Tworzenie cichych książek to dla mnie ogromna frajda, mam wielkie szczęście, że mogę zajmować się tym, co sprawia mi radość – zaznacza Pink&Grey.

POLECAM:

Oficjalna strona Pink&Grey na Facebooku (tu można pytać o ceny i zamawiać)

Wysiadać w doborowym towarzystwie. Literackie przystanki Krakowa

Kategorie: Literatura | Tagi: Joseph Conrad, , literatura, Mateusz Kołek, Przemek Dębowski, Przystanki Literackie Miasta Literatury UNESCO, , Stanisław Wyspiański, Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich, Tomasz Budzyń | 29 kwietnia 2017

Conrad, Wyspiański, Lem.  Doborowe towarzystwo na krakowskich przystankach.

Fot. nowoczesnapolska.org.pl

Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich (obchodzony 23 kwietnia) na ulicach Krakowa wyglądał właśnie tak.

Sześć przystanków zamieniło się w małe galerie.

Projekty multimedialnych przystanków wykonali między innymi: Przemek Dębowski, Mateusz Kołek, Tomasz Budzyń.

 

Spojrzenie. Film Spring Open

Kategorie: Film | Tagi: , Film Spring Open, Harry Potter, Szlachetna Paczka, Sławomir Idziak, Trzy kolory, warsztaty filmowe | 28 kwietnia 2017

TAK spojrzeć na człowieka – wyzwanie!

Kadr z filmu „Pomagam, Szanuję, Kocham”/Szlachetna Paczka

Dzielę się niezwykłym filmem (ZOBACZ KONIECZNIE), zrealizowanym podczas Film Spring Open – warsztatów filmowych,  organizowanych przez Sławomira Idziaka.

Idziak jest znany między innymi z takich filmów jak „Podwójne życie Weroniki”, „Trzy kolory: niebieski”  „Helikopter w Ogniu”, czy „Harry Potter zakon Feniksa”.

Bohaterami materiału, którym się zachwycam, są Domicela i Antek – zakochani w sobie po uszy staruszkowie. Mieszkają w domu zbudowanym z garażu w środku lasu.

Zanim  Antek odszedł, dotarli do nich wolontariusze Szlachetnej Paczki. Film jest swego rodzaju lekcją, jak się powinno patrzeć na drugiego człowieka. Owszem, brzmi banalnie, ale wystarczy obejrzeć materiał.

A historia Dunci i Antka jest przejmująca –  poczytajcie (KLIK).

 

 

Ludzie z fabryki porcelany

Kategorie: Design | Tagi: Arkadiusz Szwed, biskwit, Chodzież, Ćmielów, Ewa Klekot, fajans, Ludzkie ślady, , serwis | 09 kwietnia 2017

Jeden z najpiękniejszych sposobów utrwalenia pracy człowieka w procesie produkcji przemysłowej. Jestem pod wrażeniem!

Fot. porcelana-cmielow.pl

„Ktoś” musiał elementy tego serwisu przeprowadzić przez kolejne etapy produkcji, nim powstała okazała rodzina, reprezentująca najszlachetniejszą odmianę ceramiki.

Ten „ktoś” został doceniony w projekcie „Ludzkie ślady” Ewy Klekot i Arkadiusza Szweda.

Serwis – jak czytamy na stronie producenta (Ćmielów-Chodzież) – powstał na fabrycznej linii produkcyjnej. Został wykonany przez robotników pracujących w rękawiczkach, których palce zanurzono w solach kobaltu. Ślad ich dotyku pozostaje prawie niewidoczny aż do czasu wypału, gdy kobalt staje się ciemnoniebieski.

Fot. porcelana-cmielow.pl

Sposób, w jaki utrwalono w procesie produkcji przemysłowej ślad człowieka, jest zniewalający.

Fot. porcelana-cmielow.pl

Naczynia zostały wyprodukowane jako część projektu „Ludzie z fabryki porcelany”, realizowanego w jednej z najstarszych fabryk ceramicznych w Polsce (obecnie Ćmielów-Chodzież). Projekt jest ciekawym połączeniem antropologii i dizajnu.

Fot. porcelana-cmielow.pl

“Lśniąca i gładka powierzchnia porcelanowych naczyń budzi skojarzenia z czystością i doskonałością. Gdy palce czy wargi pozostawią na filiżance ślad, mamy ochotę wytrzeć je, usunąć, przywrócić doskonałość, zatrzeć ślady kontaktu z niedoskonałą, przemijającą ludzką cielesnością. Nie chcemy wiedzieć kto i ile razy przed nami filiżankę dotykał” – czytamy.

Autorzy projektu wydobyli z produkcji przemysłowej człowieka. Bardzo mi się to podoba.

Źródła:

Polskie Fabryki Porcelany Ćmielów i Chodzież

 

Cisza Etam Cru

Kategorie: Bez kategorii | Tagi: | 07 września 2016

700 metrów kwadratowych w 8 dni. Niezwykły mural „Enjoy the silence” zdobi już Łódź.

W Łodzi - ramach projektu UNIQA Art Łódź - powstał mural autorstwa Etam Cru (współpraca: Robert Proch)

W Łodzi – ramach projektu UNIQA Art Łódź – powstał mural autorstwa Etam Cru (współpraca: Robert Proch)

Na ścianie budynku przy parkingu OFF Piotrkowska można znaleźć gigantyczne malowidło. Mural „Enjoy the silence”powstał w ramach projektu Uniqa Art Łódź.
– Jest utrzymany w stonowanych barwach, a kolory skupione są głównie pośrodku kompozycji. Obraz jest zderzeniem dwóch form – statycznego przedstawienia Grupy Etam, którzy odpowiedzialni są za postać mężczyzny oraz martwą naturę leżącą na stole, z dynamicznym wyobrażeniem psa, utrzymanym w typowej dla Roberta Procha stylistyce. W związku z doświadczeniami animacyjnymi Procha, w jego pracach podstawowym pierwiastkiem kompozycji jest ruch, którego poszczególne sekwencje multiplikuje, modyfikuje i przetwarza w odpowiedni sposób. Jednym z głównych źródeł inspiracji artysty jest malarstwo znakomitego irlandzkiego malarza Francisa Bacona – mówi Michał Bieżyński z Łódzkiego Centrum Wydarzeń, dyrektor artystyczny Uniqa Art Łódź.

Mural - detal

Mural – detal

Artyści podczas pracy:
Tak powstawał mural "Enjoy the silence"

Tak powstawał mural „Enjoy the silence”

Więcej zdjęć zobaczysz TUTAJ
Polecam również zdjęcia, na których widać, jak powstawało malowidło.

Jason deCaires Taylor jest artystą, który dla swoich dzieł znalazł nietypową przestrzeń. W podwodnych galeriach naturalnie starzeją się jego rzeźby, stając się jednocześnie domem dla ryb i fantastyczną bazą pod rafy koralowe.

Fot. Jason deCaires Taylor/Facebook

Fot. Jason deCaires Taylor/Facebook

Na jednym z najnowszych zdjęć, dokumentujących podwodny żywot rzeźb Jasona deCaires Taylora uchwycono „pocałunek” balistydy.

Działalność artystyczną Taylora można zaliczyć do jednego z najbardziej udanych ekologiczno-artystycznych projektów, ponieważ pozwala odciągnąć ławice turystów od naturalnych raf i zapewnić temu zniszczonemu środowisku czas na regenerację. Znajdujące się na dnie wystawy Taylora są bowiem barwną i atrakcyjną alternatywą dla nurków.

Więcej zdjęć oraz informacji o tym artyście znajdziesz w poprzednich tekstach Sztukatułki:

Podwodne galerie

Topielcy

Podwodne miasto

Japoński artysta Riusuke Fukahori „zamyka” rybki w żywicy. Nie sposób oskarżyć go jednak o znęcanie się nad zwierzętami…

Fot. https://www.facebook.com/Riusuke0Fukahori

Fot. https://www.facebook.com/Riusuke0Fukahori

Fukahori maluje trójwymiarowe złote rybki, używając do tego farb akrylowych i żywicy.

Fot. https://www.facebook.com/Riusuke0Fukahori

Fot. https://www.facebook.com/Riusuke0Fukahori

Zwierzęta są malowane na kolejnych warstwach – każda z nich zawiera detale przestrzennego obrazu, a efektem jest niezwykle realistycznie oddany podwodny świat

Fot. https://www.facebook.com/Riusuke0Fukahori

Fot. https://www.facebook.com/Riusuke0Fukahori

Technika, w której specjalizuje się Japończyk, jest bardzo precyzyjna i wymaga cierpliwości oraz przestrzennej wyobraźni.

Fot. https://www.facebook.com/Riusuke0Fukahori

Fot. https://www.facebook.com/Riusuke0Fukahori

Fot. https://www.facebook.com/Riusuke0Fukahori

Fot. https://www.facebook.com/Riusuke0Fukahori

Fot. https://www.facebook.com/Riusuke0Fukahori

Fot. https://www.facebook.com/Riusuke0Fukahori

Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony artysty na Facebooku.

Drugie życie zabawek

Kategorie: Rozmaitości | Tagi: Second Life Toys, , zabawki | 16 maja 2016

Zabawki z doszytymi kończynami, wymienionymi uszami czy trąbami to pacjenci akcji Second Life Toys. I choć inicjatywa ma wymiar metaforyczny, dawcy naprawdę trafiają do bazy, a biorcy przechodzą specjalne operacje, po których wracają do swoich domów i mogą się cieszyć drugim życiem.

Fot. http://www.secondlife.toys

Fot. http://www.secondlife.toys

Dzięki transplantacjom uszkodzone zabawki wracają do sił. Na stronie Second Life Toys można zobaczyć zarówno dawców jaki i biorców organów.

I, co ciekawe, każdy może się do tej akcji przyłączyć, zgłaszając swoją „chorą” maskotkę lub udostępniając części ciała zdrowej zabawki.

Fot. http://www.secondlife.toys

Fot. http://www.secondlife.toys

Zainteresowani udziałem w akcji muszą najpierw wysłać zdjęcie zabawki-dawcy lub zabawki-biorcy. Po otrzymaniu komunikatu od organizatora, że zgłoszony pacjent został zakwalifikowany do transplantacji należy przesłać zabawkę na wskazany adres.

Operacje przeprowadzane są w Japonii.

Fot. http://www.secondlife.toys/en/

Fot. http://www.secondlife.toys/en/

Po operacji pacjent odsyłany jest do właściciela.

Fot. http://www.secondlife.toys

Fot. http://www.secondlife.toys

„Mamy nadzieję, że dzięki tej stronie i inicjatywie więcej ludzi lepiej zrozumie zagadnienie transplantacji organów” – napisali pomysłodawcy.

Fot. http://www.secondlife.toys

Fot. http://www.secondlife.toys

Operacje są bezpłatne, ale w związku z dużą liczbą zgłoszeń może się okazać, że na zwrot zabawki trochę poczekamy.

Fot. http://www.secondlife.toys

Fot. http://www.secondlife.toys

Więcej informacji na ten temat znajdziecie na oficjalnej stronie Second Life Toys.

Piętrowy domek do spania

Kategorie: Design, Rękodzieło | Tagi: | 02 marca 2016

Chwilę się zastanawialiśmy, w jakim łóżku chcielibyśmy spać, gdybyśmy znowu byli dziećmi. I w ten sposób powstała w naszej „domowej pracowni” piętrowa chatka do spania.

Fot. EKM/Sztukatułka

Fot. EKM/Sztukatułka

W pokoju należącym do trójki dzieci piętrowe łóżko często jest jedynym rozwiązaniem. Jeśli jednak najstarsze dziecko jest wciąż za małe, by spać na górze, trzeba uruchomić wyobraźnię.

Tak właśnie narodził się pomysł na piętrowy domek do spania. Piętro musiało być odpowiednio zabezpieczone, by jego energiczny mieszkaniec nie pokazał młodszemu rodzeństwu, jak fajnie jest zeskoczyć z łóżka na podłogę.

Dzielimy się pomysłem, bo może znajdą się rodzice, którym przyda się taki przepis na zagospodarowanie przestrzeni. Realizacja: Michał Morek, projekt: Ewelina Karpińska-Morek.

A teraz po kolei:

1) kupiliśmy w Ikei piętrowe łóżko Kura (koszt 499 zł, wymiary 90×200 cm)

2) z kantówek 3 cm x 3 cm oraz 2 cm x 4 cm powstał szkielet nadbudówki

Fot. EKM/Sztukatułka

Fot. EKM/Sztukatułka

3) do obicia domku wykorzystaliśmy deskę podbiciową (obita została tylko jedna ściana boczna oraz ściana frontowa)

Fot. EKM/Sztukatułka

Fot. EKM/Sztukatułka

Grubość wykorzystanej przez nas deski podbiciowej to 14 mm, a długość – 2,40 m. Z naszych obliczeń wynikało, że przy takiej długości deski będą najmniejsze straty, choć oczywiście można kupić również  podbitkę innej długości, jeśli planujemy zmienić wymiary nadbudówki.

Fot. EKM/Sztukatułka

Fot. EKM/Sztukatułka

Za drewno (podbitka + kantówki) oraz wszelkiego rodzaju kątowniki,  wkręty oraz inne elementy konstrukcji zapłaciliśmy około 300 zł.

Oryginalne wejście do łóżka zabudowaliśmy, by nie kusiło zanadto całej załogi maluchów. Pierwotny plan zakładał, że powstaną dwa łóżka piętrowe, a pod jednym z nich urządzimy miejsce do zabawy np. w sklep, pocztę, teatrzyk, etc. Wówczas drabinka przy odpowiednim zagospodarowaniu mogłaby robić za okienko z kasą.

Fot. EKM/Sztukatułka

Fot. EKM/Sztukatułka

Zabudowaną przestrzeń nad drabinką trzeba było jakoś zagospodarować, by wyglądała estetycznie. Stąd pomysł na atrapę drzwiczek.

Właściwe wejście zrobiliśmy z boku, bo akurat układ pomieszczenia i miejsce przeznaczone dla łóżka nas do tego zmusiły. Wiązało się to z wycięciem w bocznej  ściance otworu (otwór wejściowy ma wymiary 80 x 45 cm; w miarę szczupła osoba dorosła powinna się w nim spokojnie zmieścić).

Fot. EKM/Sztukatułka

Fot. EKM/Sztukatułka

Do wykończenia okienek wykorzystaliśmy listwy do szklenia, a szprosy i ramkę drzwi wykonaliśmy z listwy modelarskiej.

okna

Fot. EKM/Sztukatułka

Zdecydowaliśmy się na zabudowanie tylko połowy dachu – tej widocznej z pozostałej części domu. Druga połowa została otwarta, by przestrzeń nie była klaustrofobiczna.

Dodatkowe światło wpuściliśmy przez dwa okna i trzy otwory w kształcie wróbelków.

Fot. EKM/Sztukatułka

Fot. EKM/Sztukatułka

Wróbelki wycinaliśmy oczywiście już na gotowej obudowie. Wystarczy zwykła wyrzynarka, papier ścierny do wyszlifowania krawędzi i oczywiście kształt wycięty z papieru oraz ołówek do odrysowania. Wszelkie nieudane próby narysowania czegokolwiek na drewnie zniweluje się również papierem ściernym.

Fot. EKM/Sztukatułka

Fot. EKM/Sztukatułka

Dzieci wchodzą na górę po schodkach, które są po prostu regałem Trofast (Ikea). Praktyczna rzecz, bo w schodkach jest sporo miejsca na zabawki.

Parter to również miejsce do spania (w tej wersji naszego projektu). Dno łóżka z wygiętych listew służy jako podłoże pod materac. W tej chwili na parterze śpi dziecko, które ma 100 cm wzrostu. Może tam bez problemu usiąść. Co ważne, dno łóżka na piętrze jest dobrze umocowane – nie da się go podrzucić nogami podczas kopania siostry lub brata, które śpi piętro wyżej…

Fot. EKM/Sztukatułka

Fot. EKM/Sztukatułka

Piętrowy domek do spania został pomalowany impregnatem powłokotwórczym (kolor: biały kremowy, dwie warstwy).

Całkowity koszt (rama łóżka, drewno, materace, impregnat) to około 1200-1300 zł.

Warto pomyśleć nad ciekawym (oczywiście dobrze zabezpieczonym) oświetleniem domku od wewnątrz. Pokój dzieci robi się bardzo przytulny, gdy gaśnie główna lampa, a przez okienka i otwory w kształcie wróbelków wydostaje się światło, które rzuca dodatkowo miły cień na ścianę.

Narzędzia, które przydadzą się do wykonania łóżka:

– skrzynka uciosowa

– piła ręczna

– kątownik stolarski

– poziomica

– wyrzynarka

– wiertarka

– młotek

– metr stolarski lub zwijana miarka

 

1300 prętów w ścianie

Kategorie: Rzeźba | Tagi: | 20 grudnia 2015
„Cisza” w Łodzi brzmi jak 1300 prętów. Miasto jest już wielką galerią. Po kilkudziesięciu muralach czas na wprowadzenie do miejskiej tkanki innych form. W kolejce czeka między innymi rzeźba.
Instalacja "Cisza", autor: Łukasz Berger. Fot. Maciej Stempij

Instalacja „Cisza”, autor: Łukasz Berger. Fot. Maciej Stempij

W Łodzi został zrealizowany kolejny, bardzo ciekawy pomysł. To instalacja „Cisza”, czyli 1300 prętów w ścianie.
Metalowe elementy wykonane z kwasoodpornej stali indyjskiej zostały przymocowane prostopadle do powierzchni elewacji. Pręty, ułożone  gradacyjnie, jeśli chodzi o zagęszczenie, tworzą na ścianie kamienicy napis.
Autorem instalacji jest Łukasz Berger – wrocławski artysta, znany jako Cekas/Ceka100. Ukończył rzeźbę na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.
Na zdjęciu Łukasz Berger podczas prac nad instalacją "Cisza", fot. Maciej Stempij

Na zdjęciu Łukasz Berger podczas prac nad instalacją „Cisza”, fot. Maciej Stempij

„Sam pomysł powstał na bazie obserwacji środowiska. Ludzie w mieście, internecie, pracy, wytwarzają informacyjny hałas/szum, który z  czasem niesłyszalny,  wciąż jest obecny. Ma on wpływ na jakość emocji i myśli, które w efekcie definiują nasze działania” – tłumaczy artysta.
Michał Bieżyński, kurator projektu z ramienia Łódzkiego Centrum Wydarzeń, opowiada, jak od podszewki wyglądała realizacja tego przedsięwzięcia:
„Zazwyczaj było tak, że znajdowałem odpowiednie ściany w centrum miasta, przesyłałem ich zdjęcia do artystów, a oni tworzyli projekty plastyczne dopasowane do kształtu, wymiarów i charakteru danych elewacji. W tym przypadku było odwrotnie – najpierw otrzymałem koncept plastyczny, do którego musiałem znaleźć odpowiednią elewację”.
Fragment instalacji "Cisza", fot. Maciej Stempij

Fragment instalacji „Cisza”, fot. Maciej Stempij

Jak wspomina, nie było to łatwe zadanie, ponieważ ściana musiała spełniać konkretne warunki: musiała być południowa, musiała być jednolitą płaszczyzną, bez żadnych okien, w dobrym stanie technicznym,  odpowiednio wyeksponowaną – tak, żeby otoczenie jak najmniej wpływało na tworzenie się na jej powierzchni dodatkowych cieni.

Najtrudniejsze, jak podkreśla kurator, było uzyskanie  zgody na przymocowanie do ściany 1300 metalowych elementów, ważących ponad pół tony. „Właściciele bardzo nieufnie podchodzili do całego projektu” – dodaje.

Ostatecznie instalacja została wykonana na kamienicy przy ul. Wólczańskiej 13.

W ścianie zostało osadzonych 1300 metalowych prętów, fot. Maciej Stempij

W ścianie zostało osadzonych 1300 metalowych prętów, fot. Maciej Stempij

„Instalacja ma charakter permanentny i oparta jest na grze ze światłem. Słoneczny cykl nadaje jej dynamicznego charakteru, a rysunek który tworzą cienie jest ściśle powiązany z porą dnia i roku. Poza tym, całość będzie oddziaływać też w nocy, przy świetle księżyca” – opowiada Bieżyński.
6a
„Dla mnie osobiście jest to bardzo wymowna realizacja. Wydaje mi się, że cel i idea jakie od początku przyświecały wielkoformatowemu projektowi, zostały już praktycznie wypełnione i czas najwyższy „wyciszać” tworzenie murali w przestrzeni miejskiej w Łodzi. Obecnie cała kolekcja składa się z prawie 50 obrazów i można już śmiało powiedzieć, że centrum Łodzi zostało w pełni nasycone malarstwem wielkoformatowym na najwyższym światowym poziomie. Pora na wejście w inne obszary artystyczne i rozbudowywanie miejskiej galerii sztuki o nowe obiekty” – podsumowuje Bieżyński.