Żywe głowy Tauerbacha

Kategorie: Architektura, Muzyka, Performance, Rozmaitości, Taniec | Tagi: Alchemia Światła, Anna Dymna, Dorota Segda, Franciszek Muła, głowy wawelskie, iluminacje, Janusz Radek, Jerzy Stuhr, Jerzy Trela, Kajetan Wolniewicz, , Tauerbach, Tauron, Wawel | 22 września 2015
Post

Alchemia światła, żywe głowy Tauerbacha, barwy ustawione w szyku na wawelskich krużgankach. Artystyczny powrót do legend, historii i dźwięków, które pod cieniem nadlatującego smoka wybrzmiewają w Krakowie w sposób szczególny.

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Piętrowa, barwna kompozycja multimedialna, niezwykle wprawnie utkana z technik, które poruszyły wyobraźnię widza – tak można w skrócie opisać spektakl „Alchemia Światła”, który w miniony weekend został odegrany w historycznej scenerii Krakowa.

Dziedziniec wawelskiego zamku – wraz z architektonicznym zapleczem – posłużyły za scenę oraz płótno, na którym mistrzowie światła wyczarowali sceny i postaci z legend.

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Spektakl został podzielony na kilka tematycznych części, w których przeplatały się różne motywy i techniki. Nie wszystkie zachwycały w sposób jednakowy. Scenami wybijającymi się były na pewno te związane z Wiślanami (zwłaszcza śpiew księcia Kraka) oraz budowa warownego grodu i zburzenie go przez smoka, a także monolog Alchemika.

Do spektaklu zaproszono bowiem znanych aktorów – m.in. Jerzego Trelę, Jerzego Stuhra, Annę Dymną czy Dorotę Segdę. O ile ożywienie głów Tauerbacha twarzami Treli, Dymnej i Stuhra było bardzo ciekawym i udanym zabiegiem, o tyle widz mógł się czuć zawiedziony występem Doroty Segdy, której umiejętności aktorskie – osaczone dźwiękiem, ruchem i migoczącymi barwami – zupełnie w tej koronkowej konstrukcji zginęły.

Wielkoformatowe animacje zdominowały widowisko. I dobrze, bo to był główny i najlepszy punkt spektaklu. Towarzysząca im muzyka uzupełniała całość, ale już taniec – zwłaszcza w ostatniej, zamykającej scenie, był tym elementem, który można było pominąć. Choć jako osobny występ – i w innych okolicznościach – z pewnością należałoby uznać za ciekawy i profesjonalny.

Legendy – co należy podkreślić – zostały opowiedziane w sposób bardzo plastyczny, pobudzający wyobraźnię. Przewinęły się przez nie znane postaci – książę Krak (Janusz Radek), Stańczyk (Franciszek Muła), Smok Wawelski, Królowa Państwa Wiślan (Dorota Segda), Alchemik (Kajetan Wolniewicz). Obok legend odbyła się w tej barwnej scenerii przyjemna lekcja historii.

Zastosowanie różnorodnych technik graficznych, najnowocześniejszych narzędzi multimedialnych, zderzenie ze sobą obrazu, muzyki, efektów specjalnych, wykorzystanie mappingu 3d, technik filmowych i wielkoformatowej animacji w formie oraz miejscu, które do tej pory nie były w ten sposób wykorzystywane, pozwala mi szczerze napisać, że będę niecierpliwie czekać na kolejne części.

Poniżej wybrane zdjęcia z „Alchemii Światła”:

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. materiały organizatora

Fot. materiały organizatora

Fot. materiały organizatora

Fot. materiały organizatora

Fot. materiały organizatora

Fot. materiały organizatora

Więcej zdjęć znajdziesz TUTAJ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*