Żywe głowy Tauerbacha

Alchemia światła, żywe głowy Tauerbacha, barwy ustawione w szyku na wawelskich krużgankach. Artystyczny powrót do legend, historii i dźwięków, które pod cieniem nadlatującego smoka wybrzmiewają w Krakowie w sposób szczególny.

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Piętrowa, barwna kompozycja multimedialna, niezwykle wprawnie utkana z technik, które poruszyły wyobraźnię widza – tak można w skrócie opisać spektakl „Alchemia Światła”, który w miniony weekend został odegrany w historycznej scenerii Krakowa.

Dziedziniec wawelskiego zamku – wraz z architektonicznym zapleczem – posłużyły za scenę oraz płótno, na którym mistrzowie światła wyczarowali sceny i postaci z legend.

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Spektakl został podzielony na kilka tematycznych części, w których przeplatały się różne motywy i techniki. Nie wszystkie zachwycały w sposób jednakowy. Scenami wybijającymi się były na pewno te związane z Wiślanami (zwłaszcza śpiew księcia Kraka) oraz budowa warownego grodu i zburzenie go przez smoka, a także monolog Alchemika.

Do spektaklu zaproszono bowiem znanych aktorów – m.in. Jerzego Trelę, Jerzego Stuhra, Annę Dymną czy Dorotę Segdę. O ile ożywienie głów Tauerbacha twarzami Treli, Dymnej i Stuhra było bardzo ciekawym i udanym zabiegiem, o tyle widz mógł się czuć zawiedziony występem Doroty Segdy, której umiejętności aktorskie – osaczone dźwiękiem, ruchem i migoczącymi barwami – zupełnie w tej koronkowej konstrukcji zginęły.

Wielkoformatowe animacje zdominowały widowisko. I dobrze, bo to był główny i najlepszy punkt spektaklu. Towarzysząca im muzyka uzupełniała całość, ale już taniec – zwłaszcza w ostatniej, zamykającej scenie, był tym elementem, który można było pominąć. Choć jako osobny występ – i w innych okolicznościach – z pewnością należałoby uznać za ciekawy i profesjonalny.

Legendy – co należy podkreślić – zostały opowiedziane w sposób bardzo plastyczny, pobudzający wyobraźnię. Przewinęły się przez nie znane postaci – książę Krak (Janusz Radek), Stańczyk (Franciszek Muła), Smok Wawelski, Królowa Państwa Wiślan (Dorota Segda), Alchemik (Kajetan Wolniewicz). Obok legend odbyła się w tej barwnej scenerii przyjemna lekcja historii.

Zastosowanie różnorodnych technik graficznych, najnowocześniejszych narzędzi multimedialnych, zderzenie ze sobą obrazu, muzyki, efektów specjalnych, wykorzystanie mappingu 3d, technik filmowych i wielkoformatowej animacji w formie oraz miejscu, które do tej pory nie były w ten sposób wykorzystywane, pozwala mi szczerze napisać, że będę niecierpliwie czekać na kolejne części.

Poniżej wybrane zdjęcia z „Alchemii Światła”:

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. Ewelina Karpińska-Morek/Interia

Fot. materiały organizatora

Fot. materiały organizatora

Fot. materiały organizatora

Fot. materiały organizatora

Fot. materiały organizatora

Fot. materiały organizatora

Więcej zdjęć znajdziesz TUTAJ.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Architektura, Muzyka, Performance, Rozmaitości, Taniec i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*