Lepkie ciecze, fraktale i Pollock

Właściwości lepkich cieczy i analiza fraktalna – zagadnienia dla sztuki dość obcobrzmiące – okazują się być elementami składowymi zjawiska, które historia sztuki zapisała na swoich kartach pod hasłem: Jackson Pollock. O tym, jak wiele jest nauki w sztuce i jak dalece ekspresjonizm abstrakcyjny może pociągać… fizyków.

Obraz Jacksona Pollocka w Museum of Modern Art (MOMA). Fot. Timothy A. CLARY/AFP

Jackson Pollock wyprzedził naukowców o 10 lat w kwestii badania lepkich cieczy. Z zachwytem wykorzystywał fizyczne właściwości gęstej farby wylewanej na płótno, która skręcała się w charakterystyczny sposób i tworzyła interesujące wzory. Jak miód wylewany na kromkę chleba.

Ponad 50 lat po śmierci artysty okazało się, że w jego metodzie znanej jako action painting było coś więcej, niż tylko zwykłe „zraszanie” płótna feerią barw. Ekspresjonizm abstrakcyjny tego amerykańskiego twórcy wykraczał daleko poza, wydawać by się mogło, przypadkowe i nie do końca zrozumiałe kompozycje i stawał się pomostem zgrabnie łączącym naukę ze sztuką.

Tak więc malowane z rozmachem obrazy Amerykanina są po części dziełem jego talentu i umiejętności dobierania barw, a po części – dziełem fizyki…

Do takiego wniosku doszli fizyk Andrzej Hereczyński i historyk sztuki – Claude Cernush (Boston College).

Twórczością Pollocka interesowali się również inni naukowcy – np. fizyk Richard Taylor z Uniwersytetu Oregon, który dopatrzył się na jego płótnach fraktali (krzywych, powierzchni, figur charakteryzujących się własnością samopodobieństwa – za PWN) i stwierdził, że za pomocą analizy fraktalnej można odróżnić falsyfikat od oryginalnego dzieła tego amerykańskiego artysty…

Jackson Pollock w akcji, fot. Agencja FORUM

Źródło:

Ciekawostka znaleziona we wrześniowym wydaniu „Focusa” (9/192, IX 2011)

WebMuseum – Pollock

Encyklopedia PWN

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rysunek i malarstwo i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „Lepkie ciecze, fraktale i Pollock

  1. virgo pisze:

    Dla mnie Pollock to totalna abstrakcja:D ale nawiązanie do fizyki ciekawe

  2. As pisze:

    nie lubię i nie rozumiem artystów takich jak Pollock – tu nic nie ma, jakieś bazgroły, tylko przyjęło się powszechnie uważać, że byli wielcy i nikt nie śmie tego podważać… co jest w tych obrazach ciekawego? żadnych postaci, kolory też do mnie nie przemawiają… nie mówiąc o kompozycji, której w ogóle nie dostrzegam

    • Peter pisze:

      Niestety takie wypowiedzi to przypadłość ludzi, którzy po prostu nie interesują sie sztuką. Czy prawdziwy pbraz to taki na którym jest chłop z koniem, rzeka z mostem albo chata z młynem? Nie wspominając już o jeleniach na rykowisku… Poczytaj trochę o Pollocku, spójrz na niego jak na człowieka i artystę – może łatwiej będzie zrozumieć, dlaczego wybrał taką technikę i co go do tego doprowadziło. Najłatwiej rzucić taką powierzchowną opinię… eeeh

    • ars longa pisze:

      prawda peter. niestety o ile muzyka jako sztuka jako taka istnieje, sztuki wizualne i wiedza o nich, ich interpretacji leżą na całej linii. szkoda…. bo jelenia na rykowisku…to może namalować każdy…

    • Anonim pisze:

      bedzie to brzmialo jak wskazowki buddyjskiego mnicha… przestan szukac kompozycji to ja zobaczysz ;)))

  3. Sizar pisze:

    No dobra, zainteresowanie fizyków rozumiem. Fraktale ciekawa sprawa. Ale jednak zachwyt tzw. znawców sztuki nad rozchlapaną farbą (nawet jak się chlapnie całkiem zgrabny fraktal), to trochę przesada. No można tego użyć jako wzór na kubek, albo prześcieradło, czy nawet tapetę…. ale żeby płacić za to 140 milionów dolarów to trzeba mieć bardzo źle w głowie.

  4. Widzę chaos we fraktalach abstrakcyjnie ekspresyjny pisze:

    Tzw ekspresjonizm abstrakcyjny stał się niszą dla niedorobionych artystów, którym nie chciało się sięgać po pędzel by skomponować cokolwiek ponad 1m2 płótna lub innej powierzchni. Konkurencja była spora wśród tych artystów z wiaderkami i niektórym udało się skutecznie wypromować swoje artystyczne wizje.
    W przypadku Pollocka uczynili to za niego fizycy zapewne na zlecenie jakiegoś kolekcjonera, który chciał w ten sposób podnieść wartość swojej kolekcji. No i udało się!

  5. Miro pisze:

    Jezeli ten koles jest tak wysmienitym artysta, iz potrafil malowac jak Picasso, Rembrandt, Da Vinci i rozwinal swoje umiejetnosci do tego czym sie ci fizycy podniecaja to uznam go za artyste. A jezeli z braku umiejetnosci i checi zablysniecia odkryl, ze mozna wmowic ludziom, iz to co robi jest sztuka to uznam go, za geniusza psychomanipulatora.

  6. MMJ pisze:

    Escher mogl fascynowc fizykow i matematykow.Ten to tylko napackal jakies tam bladoliny i wielkie halo.Tez tak umie.

    • marek pisze:

      To zrób to i sprzedaj to za 140 mln dolarów, a nie siedzisz i ględzisz coś na forum….
      Dla mnie Pollock jest artystą chaosu, zagubienia, nieprzewidywalności,ale jednocześnie jakiegoś niepojętego, transcendentnego porządku wszechrzeczy Hmmm zawze jakoś właśnie tak odbierałem jego obrazy Wielki artysta, tyle
      Polecam film z Edem Harrisem

      • MMJ pisze:

        Zdusze ci kreta na plutno,za freeko i bedziesz mogl to POdziwiac i szukac w tym zneczenia zycia.Good Luck i POdaj adres bym mogl ci Poslac owe dzielo sztuki.

        • marek pisze:

          Dobrze, zadam Ci pytanie, czy wiesz jakimi prawami rządzi sie sztuka i co ogólnie uznawane jest za dzieło sztuki, a co nie?
          Pollock był wielkim innowatorem. dla mnie to nie są tylko bazgroły Te obrazy maja w sobie coś, co do mnie przemawia. Ja cenię tego rodzaju sztuke bardziej niz wycyzelowane „realistyczne” dzieła.
          Ktos najpierw musial dostrzec wartość dzieł Pollocka. Później zebrała się grupa ekspertów, która postanowiła wystawiać jego obrazy w różnych galeriach. Prace Pollocka doczekaly się fachowych analiz ze strony krytyków. Potem przyszla popularność wśród zwykłych odbiorców-kolekcjonerów. Tak odbywa się proces „usztukowienia” czegokolwiek. Tak samo było z duchampem czy innymi kontrowersyjnymi dziełami sztuki.
          Kiedyś wszyscy śmiali się z impresjonizmu czy choćby pop artu, a teraz te same dziela są uznawane za przedstawicieli najwyższej sztuki Tak to działa. Ja na przykład jestem w stanie zrozumiec czemu Pollock jest tak docenianiy,, Ty tego nie widzisz, ale to nie zmienia faktu, że Pollock jest jedną z najważniejszych postaci XX wiecznego malarstwa.

  7. nie wstydze się swojej wypowiedzi pisze:

    Chcemy być modni ,i dlatego też udajemy że taki koleś nam się podoba.
    Ktoś napisał o jeleniach i tp obrazach. A co złego widzisz w pięknie ,które nas otacza. Ostatnimy czasy naturalne piękno stało się niemodne i wręcz wstydliwe. W domach wiszą nic nie znaczące obrazy. jaki obraz taki dom i domownicy w nim. Brak ciepła ,miłości . Ale jest obraz i przeliczanie pieniędzy na kontach ,kto ma więcej mąż czy żona.

  8. XYZ pisze:

    On wygląda jak Bruce Willis

  9. sroc0@tlen.pl pisze:

    Facet wylał wiadro farby i dostał za to kilkadziesiat milionow dolarow – sorry co z Wami jest – to jest sztuka? Własnie sztuką jest namalować tego cholernego chłopa z koniem. Wylejcie wiadro albouchwyćcie twarz chłopa. Lubie sztukę i interesuję się nią od dawna – Goia, Picasso, Matejko – to jest to a nie tak łatwo zarobiony pieniądz przez wylanie wiadra z farbą.

  10. Ale bredzicie pseudo znawcy sztuki gdyby taki jeden z drugim chwycił za pianino i np saksofon i zaczął w niego dmuchać nie mając żadnych umiejętności też byście mówili że to sztuka czy totalna chała ludzi którzy nie mają umiejętności. Nie ma umiejętności nie ma sztuki. Jedni stali się sławni poprzez sztukę, a innych chała stały się sztuką ponieważ oni stali się sławni. Pollock należy do tych drugich. Ten obraz za 140mln jest wart tyle ze względu na sławę Pollock i zwykłą spekulacje dzieciaki. Patrząć na taki obraz myślisz o rany on nie jest wart 140 milonów to musi być sztuka ? Patrząc na dzieła Michała anioła, Rembrandta nie obchodzi cię ile to jest warte , ani nie zastanawiasz się czy to sztuka tylko ją podziwiasz.

  11. Joker pisze:

    Jedni kreują się na znawców sztuki i kupują to co akurat modne, inni się z nich śmieją i tęsknią za jeleniami na rykowisku a wygląda na to, że ani jedni ani drudzy nie słyszeli o kierunku malarstwie pt.
    ultrarealizm.

  12. sydney pisze:

    oj te polloki polloki – tylko bzdety i bazgroly potraficie zrobic!

  13. blacktiger80 pisze:

    Ja tam nie wiem czy się podniecacie. Dla mnie artysta ja Matejko, Da Vinci, Kossak, a nie jakieś obrazy kto potrafi stworzyć byle kto. Weźmy przykład, że za 30 lat stanie się katastrofa i wyginie 95 % ludzkości, i niech po 300 latach jak populacja pomalutku się odnowi to po znalezieniu takiego obrazu co sobie pomyślą nasze pra, pra…. wnuki?

  14. ODROBINA FAKTÓW... pisze:

    Malarstwo abstrakcyjne porównałby do jazzu. Niby zgrzyta, momentami nie współgra, ale jeśli słuchasz i czujesz, to dziadzio może mówić że lepsze czerwone gitary a ty wiesz swoje. Co do krytyków, może i im bliżej xxi wieku tym mniej „warsztatu” w sztuce (potocznie rozumianego-bo i z tym się nie zgodzę) ale zapewniam wam że ci ludzie potrafią odpierd… wystudiowane dzieło.
    Co do pseudo piewców piękna -to także przez ludzi takich jak wy nie ma tyle sztuki realistycznej ile byście chcieli bo się nią nie interesujecie. Trzeba także ODRÓŻNIĆ piękne realistyczne dzieło od kiczu o jakim się często zachwycacie.

  15. Radek Sz. pisze:

    „Ale bredzicie pseudo znawcy sztuki gdyby taki jeden z drugim chwycił za pianino i np saksofon i zaczął w niego dmuchać nie mając żadnych umiejętności też byście mówili że to sztuka czy totalna chała ludzi którzy nie mają umiejętności.” O Johnie Coltranie – wielkim saksofoniście jazzowym musiał słyszeć każdy kto posiada choćby najbardziej ogólną wiedzę z zakresu szeroko rozumianej muzyki współczesnej. Jego wpływu na jej dzieje, daleko wykraczające po za ramy jazzu nie da się zakwestionować. Albumy takie jak „A love supreme”, czy „Blue Train”, dają świadectwo jego umiejętnościom i trafiają nawet do słuchaczy, których świat jazzu- na żadnym poziomie- nie pociąga. Gdyby jednak zaznajomić takie osoby z płytą”Ascension”-jestem tego pewien- na trwale zraziłaby je ona do tego typu muzyki.Materiał ten stanowi grubą ścianą jazzowego jazgotu, której próba przebicia może grozić złamaniem karku. Jest to album wymagający, trudny w odbiorze, i każdy niedoświadczony odbiorca stwierdzić może, że jest to śmieć nagrany przez amatorów pozbawionych krzty talentu. Aby go docenić potrzebne jest osiągnięcia pewnego stopnia wtajemniczenia,przebycie długiej drogi jazzowego doświadczenia. Podobnie jest z malarstwem współczesnym. Dla wielu malarstwo kończy się na osobie Wyspiańskiego. Problemem w mojej opinii jest brak edukacji w tym zakresie.Ludzie mają tendencje do odrzucania rzeczy, któych nie rozumieją, nawet nie próbując ich zrozumieć, uznając je arbitralnie za przedmioty głupie, albo co najmniej niepotrzebne. Jedną z cech sztuki w ogóle jest jej permanentny rozwój, stopniowa ewolucja, podporządkowana istnieniu w czasie, której zatrzymać się nie da. A i wcześniej obranych kierunków zmienić nie sposób. Ważna jest świadomość rzeczywistości, w której się egzystuje; umiejętność refleksji nad jej stanem. Dzisiaj przekaz obrazu wybiega po za warstwę malarską (w zasadzie dotyczy to także sztuki dawnej), ważna jest również „zewnętrzna” podbudowa intelektualna. Sztuka najczęściej odbierana jest wyłącznie na poziomie estetycznym, co tak na prawdę mija się z jej celem. Nawet patrząc na „słoneczniki” Van Gogha, warto zadać pytanie „dlaczego?”. Ograniczenie się do stwierdzenia, że „ładne”, to nic innego jak intelektualne wagary. Często brakuje nam pokory w ferowaniu wyrokami i opiniami. Dobrze jest mieć własne zdanie i dobrze jest starać się je wyrazić. Jednak nawet do budowania subiektywnej opinii potrzebna jest podstawowa wiedza na dany temat, bo bez tego dyskusja nie ma najmniejszego sensu. Trzeba mieć też świadomość znaczeń pewnych słów, by móc ich używać z pełną mocą. No bo czym np. jest „Sztuka”? Kto z nas jest w stanie opisać czym właściwie ona jest w ramach prawdy obiektywnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*