Z rozsypanych okruchów

Kategorie: Rysunek i malarstwo | Tagi: Andrzej Szarek, , Okruchy Chwil, powieściobrazy, Wojciech Węgrzyński | 03 marca 2012
Post

Gdy się patrzy na „Okruchy”, po głowie kołacze się pytanie – co było pierwsze: słowo czy obraz. Żyją bowiem w tak zgodnej symbiozie, że trudno przypisać jednemu z nich pierwszeństwo. I nie ulega wątpliwości, że w duecie żyją najpełniej. O „okruchach” zbieranych przez Wojciecha Węgrzyńskiego …

"Ciepłej i dobrej i wspólnej herbaty niech nie zabraknie", fot. okruchychwil.blogspot.com

Plamy barwne ubrane w dobrze skrojone kontury i spuentowane słowem. Plastyczne haiku. Wdzięczny komentarz otaczającej nas rzeczywistości. Tak widzi świat artysta. Ale gdzie to wszystko się zaczyna: w słowie, czy w obrazie?

- Różnie to bywa – czasami to słowa szukają obrazu, czasami jest całkiem na odwrót. Trudno przewidzieć, kto pierwszy, czy słowo czy obraz, wykrzyknie: Raz, dwa, trzy! Szukam! – mówi Sztukatułce Wojciech Węgrzyński.

Żeby jednak widzieć świat w takich artystycznych atomach, trzeba go regularnie – z pietyzmem i wrażliwością, którą dostrzega się w każdej pracy Węgrzyńskiego -  rozkładać na czynniki pierwsze.

- Zaczęło się w od trzech szkiców dzienne – takie zadanie dostałem od mojego drogiego nauczyciela Andrzeja Szarka – wspomina autor „Okruchów”.

-  To był początek mojej nauki uważnego patrzenia. Do szkiców zaczęły dolepiać się słowa, najpierw nie moje, te zasłyszane i przeczytane. Z czasem zacząłem pisać sam. I zobaczyłem, że gdzie kończy się słowo, może zaczynać się obraz. Gdzie nie widać obrazu, słychać jeszcze słowo. Tak, jakoś niepostrzeżenie, przed kilku laty, zaczęły powstawać powieściobrazy – dodaje.

Skąd się biorą pomysły? Wojciech Węgrzyński „stara się żyć uważnie”.

- A ze staraniem się, to jest tak, że są dni, kiedy jest to trudne i są dni, kiedy jest to tak naturalne jak oddychanie. A okruchy zawsze są gdzieś tam rozsypane – wróble to z pewnością potwierdzą – komentuje artysta.

Poniżej kilka wybranych prac, a więcej znajdziecie tutaj: Okruchy chwil – blog Wojciecha Węgrzyńskiego)

Fot. okruchychwil.blogspot.com

Fot. okruchychwil.blogspot.com

"Tup, tup, tup...Obudziło mnie poranne tupanie ślimaczka". Fot. okruchychwil.blogspot.com

Fot. okruchychwil.blogspot.com

Fot. okruchychwil.blogspot.com

2 komentarze

  • mirna | Marzec 3rd, 2012 @ 7:52 pm | Odpowiedz

    bardzo ciekawe są te prace, ciepłe, wesołe – obejrzałam również pozostałe na blogu tego Pana – super sprawa! :)

  • Karina | Marzec 3rd, 2012 @ 8:22 pm | Odpowiedz

    Te prace są jak wiersze. Bardzo chciałabym mieć taką „Morską biedronkę” w pokoju na ścianie:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>