Dusze na sznurkach

Kategorie: Rękodzieło, Rozmaitości, Rzeźba | Tagi: Bea Ihnatowicz, , marionetki | 27 marca 2013
Post

To nie są zabawki dla dzieci. Ale we wrażliwych dorosłych budzą wspomnienia z dzieciństwa. Na swój niepowtarzalny sposób. Niezwykłe lalki z duszą zawieszoną na dziewięciu sznurkach…

"Stefan", fot. beatissima.com

„Już jako dziecko lubiłam zabawy z formą i kolorem, kostiumem, charakteryzacją i stylizacją. Ale najbardziej intrygujący był i pozostaje dla mnie zawsze człowiek – zwłaszcza ludzka twarz. Na tym właśnie skupiam się głównie w swojej twórczości plastycznej. Od dzieciństwa ciągle malowałam, czułam się więc przede wszystkim malarką, ale w pewnym momencie dwa wymiary przestały mi wystarczać – i pojawiły się marionetki” – mówi Sztukatułce Bea Ihnatowicz.

Dla artystki ważna jest trójwymiarowość powoływanych do życia postaci. Podkreśla, że w przeciwieństwie do obrazów można wejść z nimi w interakcję. „Można ich dotknąć, pobawić się , choć nie są zazwyczaj przeznaczone dla dzieci. Poruszają za to ‚wewnętrzne dziecko’ we wrażliwych dorosłych, wzbudzają wiele wspomnień i wydobywają na wierzch ich ukryte myśli…” – tłumaczy.

Poza uzyskaniem podobieństwa fizycznego Bea Ihnatowicz dąży do stworzenia „pogłębionego, syntetycznego psychologicznie wizerunku”

"Samuel i Bożenka",fot. beatissima.com

„Każda z marionetek jest inna. Każda ma swoją własną duszę i osobowość. Każda ukazuje jakiś aspekt człowieczej natury” – tłumaczy Bea Ihnatowicz.

Lalki są niepowtarzalne i zrobione ręcznie od początku do końca – wraz z takimi elementami jak strój oraz wszystkimi detalami, które dodają im niezwykłego charakteru.

„Marionetki to według mnie najpiękniejsze, a zarazem najbardziej skomplikowane z lalek. Posiadają niezwykły czar, wdzięk – a jednocześnie są bardzo ekspresyjne. Stały się moją prawdziwą pasją. Wszystkiego nauczyłam się sama – metodą prób i błędów” – dodaje.

"Samuel Beckett", fot. beatissima.com

Lalki z pracowni Ihnatowicz można podzielić na dwa typy: te wymyślone i te wykonane na zamówienie – artystyczne „sobowtóry” prawdziwych ludzi.

Praca nad jedną lalką trwa nawet kilka tygodni. Jest to jednak praca spontaniczna, podkreśla artystka. Bez szkiców i planów. Chyba, że powstaje na specjalne zamówienie i ma oddawać rzeczywisty wygląd przedstawianej postaci. Wtedy punktem wyjścia jest fotografia.

Zapytana o to, jak wygląda proces tworzenia marionetki, mówi, że w pierwszej kolejności powstaje szkielet z drewnianych elementów, który następnie okleja się wieloma warstwami masy papierowej. Najwięcej uwagi poświęca się twarzy, dłoniom, butom i innym, widocznym na zewnątrz elementom marionetki.

"Frank Zappa", fot. beatissima.com

„Rzeźbiąc rysy twarzy zwracam szczególną uwagę na oddanie ducha, jedynej w swoim rodzaju osobowości przedstawianej osoby. Staram się, by zwłaszcza oczy były jak najbardziej realistyczne, wyraziste, szkliste. Dzięki nim lalka nabiera swoistego życia i staje się małą, indywidualną osóbką” – tłumaczy.

Fryzury są układane ze sztucznych włosów, wełny, bądź innych włókien przyklejanych do głowy. Gotowe elementy lalki są następnie malowane farbami akrylowymi i łączone za pomocą drucików i metalowych śrubek oczkowych.

Fot. beatissima.com

Kolejny etap polega na ubraniu lalki w wykonany własnoręcznie strój i zainstalowanie jej na drewnianym krzyżaku z dziewięcioma sznurkami.

Finał to sesja zdjęciowa marionetki. „Wtedy najczęściej żegnam się z marionetką – jedzie w świat w kartonowym pudle, a ja już myślę o następnej…” – opowiada Bea Ihnatowicz.

Marionetki trafiają nie tylko do kolekcji prywatnych, ale są również wykorzystywane w teatrze i kinie.

"Antonius", fot. beatissima.com

W malarstwie artystka posługuje się rzadko stosowaną w obecnych czasach, pracochłonną techniką laserunkową, która polega na nakładaniu kolejnych warstw rozcieńczonej farby. Metoda ta pozwala na uzyskanie specyficznej głębi.

„Maluję najczęściej nadnaturalnie duże fikcyjne twarze, jakie wyłaniają się z mej podświadomości oraz portrety na prywatne zamówienia. Przełamuję jednak realizm malunku kładzionymi przypadkowo zaciekami farby, plamami. Proces taki trwać może tygodniami” – podkreśla.

"Oczy", beatissima.com

POLECAM:

Beatissima – marionetki

Beatissima – malarstwo

Beatissima Art – Bea Ihnatowicz i jej twórczość na Facebooku

3 komentarze

  • Digestive Aid | Kwiecień 25th, 2014 @ 7:46 am | Odpowiedz

    Nice blog here! Also your site loads up very fast!
    What host are you using? Can I get your affiliate link to your host?
    I wish my website loaded up as quickly as yours lol

    My web-site Digestive Aid

  • college jerseys | Listopad 23rd, 2014 @ 1:28 am | Odpowiedz

    Exactly how might anyone employ this option however build in the redundancy of any SAN? Can you construct 3 of such in addition to take advantage of VMWare or Microsoft windows attributes in order to copy files over the 3 in in close proximity to timely?
    college jerseys http://www.ssodal.com/event/fs.asp

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>