Zapomniana albańska kapliczka. Tak mieszkają święci

Na schodzącym w stronę dzikiej plaży zboczu, gdzieś za miastem Wlora, znajduje się żyjąca w doskonałej symbiozie z otaczającą ją florą, maleńka kapliczka. W nadgryzionym zębem czasu budynku, oznaczonym z każdej strony czerwonym krzyżem, znajdują się poukładane na klepisku, bądź powieszone na kamiennych ścianach ikony.

Fot. Ewelina Karpińska-Morek

Jedna z nich znajduje się na niedbale otynkowanej ścianie. Pod cienką, a w niektórych miejscach wykruszoną warstwą tynku znajduje się coś, co wygląda na stary fresk (fragment widać z lewej strony obrazu).

Fot. Ewelina Karpińska-Morek

Porzucone na pastwę losu (a pewnie niedługo i turystów, którzy zechcą zboczyć z drogi i przywieźć z podróży nietypową „pamiątkę”) przedstawienia świętych są jedynymi twarzami, jakie można zobaczyć w promieniu kilku kilometrów.

Fot. Ewelina Karpińska-Morek

Część obrazów to reprodukcje, część – malowane na desce (zdjęcie powyżej i poniżej) charakterystyczne, choć różniące się między sobą, tradycyjne przedstawienia ikonograficzne.

Fot. Ewelina Karpińska-Morek

W kapliczce odnaleźć można przykłady ikon trynitarnych, czyli takich, które przedstawiają Ojca, Syna lub Ducha Świętego, a także mariologicznych (Matka Boska) i hagiograficznych (święci).

Poniżej na białej ścianie widać wspomniany wcześniej fresk, który prawdopodobnie przedstawia ukrzyżowanego Chrystusa.

Fot. Ewelina Karpińska-Morek

Kaplica – sądząc po jej obecnym stanie – mogła być schronieniem dla zbłąkanych wędrowców lub pasterzy. Na poniższym zdjęciu ślady bytności człowieka, który prawdopodobnie wykorzystał jedną z ikon do rozpalenia ognia.

Fot. Ewelina Karpińska-Morek

Niektóre ikony ozdobione są roślinami. Na surowych deskach wiszą materie, które kiedyś mogły służyć za obrusy bądź serwetki. Na ziemi leżą resztki świeczek.

Fot. Ewelina Karpińska-Morek

Poniżej jedna z wielu znajdujących się w tym miejscu ikon mariologicznych:

Fot. Ewelina Karpińska-Morek

I na koniec Chrystus Pantrokrator – charakterystyczny w ikonografii sposób przedstawienia Jezusa jako sędziego Wszechświata. Cechą wyróżniającą tę kompozycję są specyficznie ułożone palce prawej dłoni wzniesionej w geście błogosławieństwa oraz Pismo Święte w lewej ręce. Najczęściej księga jest otwarta, choć zdarzają się – jak poniżej – wersje z zamkniętym Pismem Świętym.

Fot. Ewelina Karpińska-Morek

A tak wygląda miejsce, w którym „mieszkają” święci. Jeśli przypadkowi goście tego zapomnianego zakątka nie zmuszą mieszkańców kapliczki do „emigracji zarobkowej”, można mieć nadzieję, że miejsce to pozostanie ciekawym zaułkiem, w którym sztuka sakralna zachowa swój surowy, prosty, ale pełen uroku charakter.

Fot. Ewelina Karpińska-Morek

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rysunek i malarstwo i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „Zapomniana albańska kapliczka. Tak mieszkają święci

  1. wierzący pisze:

    Ej polszewicka choloto to miejsce jest „magazynem” ikon wotywnych składanych Bogu za ciężkie grzechy klątwy i przewinienia lokalnej społeczności – jak ktoś zabiera coś stamtąd to oznacza że bierze tą jakąś winę i przekleństwo na siebie – lewe ludzie komunistyczne o tym nie wiedzą dlatego są bolszewicką chołotą pospolitą bardzo często przeklęta w dodatku. POpieram.

  2. REM pisze:

    Piękne te ikony, żal pomyśleć, że ktoś je może stamtąd po prostu zabrać i zawiesić u siebie w domu…

    • mona pisze:

      Z tego, co widać, w tej kapliczce jest nadal kilka ikon, ale nie wiadomo, ile ich tam powinno być – jak nikt tego nie pilnuje, to pewnie za parę lat obrazy znikną

  3. RM pisze:

    myślałem że w Albanii są tylko muzulmanie

  4. Anonim pisze:

    do „anty”: Modlę się za Ciebie. Oby nie za późno. Witold

  5. Olga pisze:

    Pomagania w „emigracji zarobkowej mieszkańcom kapliczki” nie polecam nikomu. Znam historię trzech młodych mężczyzn, którzy pomagali „emigrować” dziełom sztuki sakralnej z polskich wiejskich kościółków i kapliczek. Historia jest skończona, żaden nie dożył trzydziestki. Wszyscy zginęli tragicznie jeden po drugim.

  6. ula pisze:

    niesamowite!

  7. Błażej pisze:

    Bardzo ładne miejsce. Ma ciekawy klimat. Można tam spędzić czas sam na sam ze Świętymi. Szkoda, ze w Polsce ciężko takie spotkać.

  8. ramaszka pisze:

    Ja trochę się przyczepię 🙂 Pantokrator to wcale nie sędzia wszechświata. Jakby się troszkę sprawdziło, to i by się znalazło stosowne tłumaczenie.. Nazwa ikon ukazujących postać Chrystusa w popiersiu pochodzi od greckiego słowa pantokratwr. Jest ono złożeniem przymiotnika pan – wszystek, cały, całkowity, pełny, najwyższy, oraz czasownika krateo – rządzić, władać, realizować, przewyższać, być panem, którego formę przymiotnikową krateos tłumaczy się jako: silny, władny, mocny. Znaczenie tego słowa możemy zatem zdefiniować jako: ten który jest panem wszystkiego, który wszystkim rządzi, który wszystko realizuje i który wszystko przewyższa, a zatem pantokrator jest tym, który przewyższa wszystko to, co realizuje, jest panem wszechmocnym i wszechwładnym. Nazwę dla wizerunku zaczerpnięto z Nowego Testamentu (2Kor 6, 18) oraz: (Ap 1,8). Samo przedstawienie z księgą zamkniętą nie jest czmś szczególnym, gdyż jest ono już znane w czasach starożytnych, przewiduję je (przedstawienie) także Hermeneia – podręcznik dla ikonografów.

    A ikony rzeczywoście piękne i oby zostały tam, gdzie się obecnie znajdują 🙂

  9. arysmo pisze:

    a….a gdzie Ci Święci!??? . Chylę czoła przed wiedzą ikonograficzną (tak to się zwie?) ale zawiedziony jetem fotoblogiem!!!. Oszukujesz!!!. Co innego w tytule, co innego w treści!!!… Nie chcę Ci ubliżać, ale wynika z tego Twojego blogu, że Święci żyją gdzieś poza ikonami, albo w Ich pobliżu, tylko Ty nie zaszczyciłaś Ich swą …reporterską ciekawością…. A tak na prawde myślę, że świetość dla Tych Świetych zaweira się również w akceptacji …deprecjacji, której się dopuszczasz!!!!. Przykro mi!- NIE NADUŻYWAJ TYTUŁÓW!!! i innych używek też…

    • bury_kot pisze:

      halo, uczymy się czytać ze zrozumieniem:) nie rozumiem, czemu się czepiasz – przecież tytuł to przenośnia. A tak w ogóle ikony ciekawe, miejsce też, chciałoby się kiedyś coś takiego spotkać na swojej drodze, choć w Polsce, to chyba tylko w Bieszczadach jest jeszcze szansa

      • elfik pisze:

        Ponad 40 lat temu przewedrowalam Bieszcady i ruiny wsystkich (?) cerkiew i kosciolkow – w czasi zakazanych wowczas obozow duszpasterskich z O. Hubertem Czuma. napotkane ruiny kosciolkow i cerkiew ozczysczalismy z gnoju. Na ich scianach rosly drzewa. Nie bylo dachow. Wnetrza przypominaly jedno rumowisko. Zal sciskal serce za zniszczona kultura. W zadnej z cerkwi (tych rozwalonych) nie bylo ikon. Bywaly zniszczone freski. Dzisiaj jest ich jeszcze mniej. Nie sadze, aby uchowaly sie jakies ikony…

    • Anna pisze:

      co ty chcesz od tego tytułu – nie za bardzo rozumiem twoje pretensje… przeciez jest napisane „Zapomniana albańska kapliczka. Tak mieszkają święci”, a w treści są zdjęcia kapliczki, jej wnętrza i ikon – są więc i święci, i miejsce, w którym „mieszkają”, czyli w którym są powieszone… ja to odbieram metaforycznie (choć i w znaczeniu dosłownym nie ma żadnego przekłamania)

  10. alonzo pisze:

    Bardzo lubię ikony. Z tekstu podoba mi się ta najbardziej surowa, może trochę prymitywna z Matką Boską i Dzieciątkiem. Szkoda tylko tej nadpalonej… Miło, że można sobie pooglądać, jak wyglądały ikony w Albanii.

  11. 2m pisze:

    Matka Teresa z Kalkuty była Albanką.

  12. Pingback: Graffiti w albańskim wydaniu — Sztukatułka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*