Tajemnica zgiętej trumny

Kategorie: Reklama, Rysunek i malarstwo | Tagi: , , , | 30 marca 2011
Post

Magritte podlewa świat ekonomistami w melonikach. Gdy wszyscy spodziewają się, że po takim deszczu w warzywniaku będzie można kupować akcje, zasłania twarz jabłkiem i bezdusznie się śmieje. Pyka wyimaginowaną fajkę i chowa Maneta do zgiętej trumny.

"Golkonda", René Magritte. Fot. Agencja FORUM

Deszcz mężczyzn w melonikach, biznesmeni zawieszeni w przestrzeni, czy grad ekonomistów lecący w stronę nieba? Trudno powiedzieć.

René Magritte z żoną Georgette Berger, ok. 1922 r. Fot. Agencja FORUM

Ta surrealistyczna „tapeta” z układanką mężczyzn po prostu bawi oko. Wyzywa wyobraźnię na pojedynek, a twórca otwiera interpretacyjną furtkę.

Przy okazji, z reklamą którego banku kojarzy się Wam ten obraz?

Niedawno pisałam o Duchampie i jego „readymades” („Gdyby babcia miała wąsy” – zobacz). Magritte oddaje się podobnym zabawom.

Maluje zwykłe przedmioty i daje im nowe życie, zmieniając ich dotychczasowe funkcje.

To, co widać na jego obrazach, jest jedynie reprezentacją rzeczywistości. Tak więc fajka ze słynnego obrazu „Zdradliwość obrazów” w rzeczywistości nią nie jest, choć dalibyśmy głowę…

Dojście do takiego wniosku ułatwia zdanie umieszczone pod wyobrażeniem fajki: „Ceci n’est pas une pipe” („to nie jest fajka”).

Argumentem, którego obalić się nie da, jest fakt, że owego przedmiotu nie możemy nabić tytoniem i zapalić.

I ciężko z tym polemizować…

"Zdradliwość obrazów", René Magritte. Fot. Agencja FORUM

Natalia Budzyńska w swoim tekście „Surrealizm bez emocji” („Przewodnik Katolicki”) zarzuca Magritte’owi, że jego obrazy, przesycone filozofią, stały się „przeintelektualizowane, chłodne, niewzruszające, żeby nie powiedzieć puste”.

"Gwałt", René Magritte. Fot. AFP

Choć nie są to obrazy, które wypełniają wnętrza słońcem, jak impresjonistyczne pejzaże, zarzucanie im chłodu, pustki czy przeintelektualizowania, jest – moim zdaniem – oceną na wyrost. I czy każde dzieło jest obarczone jarzmem katharsis?

Obrazy Magritte’a są wciągające i zmuszają do myślenia – nawet wtedy, gdy nie zna się jego filozofii i intencji. Ja się daję wciągnąć w tę grę, choć prywatnie nie przepadam za jego twórczością. Ale lubię zagadki, a pan Magritte dostarcza ich całe mnóstwo.

„Dzisiaj można zastanowić się, czy sztuka Margritte’a, wierna surrealistycznym manifestom, ma coś do powiedzenia, czy jest jedynie zwykłym naciąganiem niezbyt zdolnego malarza” – pisze Natalia Budzyńska.

Czy sztukę można oceniać jedynie po stopniu jej zbieżności z manifestami i zdolnością do „mówienia czegoś wielkiego”. Uważam, że nie.

Czasem sztuka jest zabawą, kpiną, szyderą, ilustracją, a znawcy na siłę próbują doszukiwać się znaczeń. Ale trzeba im wybaczyć, też z czegoś muszą żyć;)

Dla przykładu: trumna niekoniecznie musi konotować tak ponure skojarzenia jak śmierć. Na poniższym zestawieniu zobaczycie dwa obrazy: pierwowzór, jakim jest „Balkon” Maneta i „Perspektywę” – wizję Rene Magritte’a.

Naiwnością byłoby twierdzenie, że oto zjawia się przed nami widmo śmierci i wszyscy skończymy w takich pudełkach.

Magritte wprowadza podwójny typ deformacji – zamienia osoby na trumny i dodatkowo jedną z nich wygina na potrzeby wiernego odwzorowania kompozycji.

"Perspektywa", René Magritte (L), "Balkon", Édouard Manet (P), fot. Agencja FORUM

Jak zauważają Piotr Markiewicz i Piotr Przybysz w „Neuroestetycznych aspektach komunikacji wizualnej i wyobraźni”, wprowadzenie trumny w jej najbardziej popularnym kształcie „zakłóciłoby relacje przestrzenne pierwowzoru”. Dzięki dogięciu rekwizytu do potrzeb, dochodzi do zaalarmowania systemów pamięciowych odbiorcy- jest to dodatkowy bodziec, który ułatwia skojarzenie obrazu Magritte’a z pierwowzorem.

Na pierwszy rzut oka wygląda to na skomplikowaną tezę, ale w gruncie rzeczy chodzi o bardzo prosty mechanizm skojarzeń. Oczywiście, żeby rozwikłać „zagadkę” malarza, trzeba znać obraz Maneta.

Ciekawy to zabieg – pobudza pamięć semantyczną i rozwija bazę skojarzeń. Dobija się w typowy dla surrealistów sposób do podświadomości.

Ale to nie Magritte jest ostatnim ogniwem łańcucha. Gdyby się komuś wydawało, że wykorzystanie czyjegoś dzieła sztuki do własnych celów – tak jak to zrobił Magritte z obrazem Maneta – jest nie w porządku, to uspokajam: Magritte też tego doświadczył.

Jego obrazy zostały przywołane w przygodowej grze komputerowej. Co ciekawe – wymyślonej przez Polaka.

Fragment gry "Magritte"

Jej akcja dzieje się we Wrocławiu, a raczej jego odbiciu funkcjonującym w alternatywnej rzeczywistości stworzonej na podobieństwo obrazów słynnego belgijskiego malarza. Sztuka przeplata się z architekturą i historią miasta.

Jak zapewnia twórca, projekt miał za zadanie udowodnić, że można się uczyć przez rozrywkę – zgodnie z myślą Johana Huizingi, autora „Homo ludens. Zabawa jako źródło kultury”.

Celem Marcina Drewsa było pokazanie, że prostą edukacyjną grę przygodową jest w stanie stworzyć, na potrzeby własnej pracy z młodzieżą, nauczyciel, który nie zna języka programowania.

I nie trzeba wciskać na siłę szkolnych interpretacji, które lądują na kartkach zeszytów z pominięciem procesu myślenia. Bo to, co pojawia się na papierze w formie zdań, niekoniecznie jest prawdziwe. Zgodnie z filozofią Magritte’a to jedynie wyobrażenie cudzych poglądów. Nie musimy w nie wierzyć – podobnie jak w fajkę. Magritte przeciśnięty przez cudzą wyobraźnię staje się tym, co widzisz poniżej…

"To nie jest Rene Magritte", fot. geroimenko.com

Źródła:

Jody Zellen, Rene Magritte

Piotr Markiewicz, Piotr Przybysz, Neuroestetyczne aspekty komunikacji wizualnej i wyobraźni

Rene Magritte, Lithograph, Golconde (Golconda), 1953

Natalia Budzyńska, Surrealizm bez emocji, „Przewodnik Katolicki”

Polecam:

Gra komputerowa Magritte

Wirtualne Muzeum Magritte’a

Pan Magritte – Blog Latającej Pyzy

2 komentarze

  • sdrzjkE, | Kwiecień 1st, 2011 @ 2:33 am | Odpowiedz

    To nie jest dom moich snów

    słowa: Kazik
    muzyka: Kult
    album: hurra!

    Powiem tyle, co wiem
    Powiem tyle, co mam
    O tym, co tu widziałem sam
    A co słyszałem od innych

    Może tyle co widzę
    I może tyle, co usłyszeć się da
    To nie mój statek
    To nie mój dom
    O którym śniłem niejeden raz

    To nie jest dom moich snów!
    To nie jest dom moich snów!

    To nie jest dom moich snów, o nie!
    To nie jest dom moich snów!

    Anioły wyszły z więzienia
    A wolność należy doceniać
    Ułomne czasy, kalekie
    Tylko choroba jest lekiem

    Tylko jest lekiem choroba
    Czy gruzy się mogą podobać?
    Może mało co wiem
    Dobro zwycięża się złem

    To nie jest dom moich snów, o nie!
    To nie jest dom moich snów!
    To nie jest dom moich snów!
    To nie jest dom moich snów!

    To nie jest dom moich snów!
    To nie jest dom moich snów!

    I nie ma tu nic do dodania
    Piosenka ma służyć do grania
    Powiem Ci tyle, co wiem
    Piosenka ta nie ma przesłania

    To nie jest dom moich snów!
    To nie jest dom moich snów!

  • Anonim | Maj 30th, 2012 @ 11:28 am | Odpowiedz

    jklmn nnnnnnnnnnnnl;………………..hjmn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*