Post

Wąsy są teraz modnym tematem, więc mam argument, by przywołać słynną Giocondę z zarostem oraz kpiarza Duchampa i rozwikłać zagadkę tajemniczego tytułu „L.H.O.O.Q.”.

L.H.O.O.Q., Marcel Duchamp. Fot. Agencja FORUM

Oryginalny obraz – ten namalowany przez Leonarda da Vinci (zobacz) – przedstawia postać, której uśmiech został gromadnie okrzyknięty „najbardziej zagadkowym”.

Snuto więc domysły, a zgadywanie, kto został uwieczniony na drewnie topoli i co spowodowało ów grymas na twarzy, stało się zajęciem dla historyków i domorosłych detektywów sztuki na długie lata.

Jeśli to portret Lisy Gherardini (żony kupca o nazwisku Giocondo), to zleceniodawca mógł mieć powody do zazdrości, bo spojrzenie kobiety jest szczególne…

Jeśli to autoportret da Vinci, bo i takie tezy się pojawiały, to dlaczego z twarzą kobiety? Jeśli to wytwór wyobraźni malarza, to po co historycy sztuki tracą czas na popularyzowanie swoich wersji?

Równie zagadkowy jest tytuł słynnej Giocondy z wąsami, autorstwa Marcela DuchampaL.H.O.O.Q. Jeśli zostanie odczytany po francusku, to będzie mu towarzyszyć wstępujący na twarz czytającego rumieniec;)

"Fontanna", Marcel Duchamp. Fot. AFP

To fonetyczna zabawka Duchampa. Artysta ukrył pod tymi literami zdanie „Elle a chaud au cul” , które oznacza dosłownie „ona ma gorący tyłek”. I to jest dopiero wyzwanie dla nałogowych interpretatorów. A może wskazówka… Wulgarne określenie kobiety, czy zwrócenie uwagi na rzekomy homoseksualizm da Vinci?

Pomysły Duchampa są luźno splecionym z kubizmu, surrealizmu i dadaizmu warkoczem. Więcej w nich humoru, konceptu i prowokacji, niż tradycyjnie pojętego procesu tworzenia.

Najlepszym dowodem na takie podejście do tworzenia są tzw. „readymades”, czyli najzwyklejsze przedmioty przedstawiane jako dzieła sztuki. Jeden z przykładów tej dość szczególnej „twórczości” mamy po lewej.

Wystarczyło awansować pisuar do rangi „Fontanny”, by 500 znanych i cenionych ludzi kultury nazwało go „najbardziej wpływowym dziełem sztuki XX wieku”.

Szaleńcy, klakierzy, znawcy sztuki, czy ludzie z poczuciem humoru? Oceńcie sami.

Poza „Fontanną” w zbiorze osobliwych „readymades” znalazły się również takie konstrukcje jak „Koło rowerowe” (osadzone na taborecie koło rowerowe – pierwsza kinetyczna rzeźba), „Szufla do śniegu” i „Suszarka do butelek”.

Nie ulega wątpliwości, że do odbioru prac Duchampa jest potrzebny dość spory dystans i bogata wyobraźnia.

W tych eksperymentach ze sztuką i nadawaniu nowych znaczeń starym przedmiotom artysta miał swój cel. Chciał nauczyć ludzi patrzenia nie oczami, a intelektem.

Jego „readymades” były w istocie rzeczy prowokacyjnym eksperymentem, który miał doprowadzić do powstania nowego rodzaju sztuki – takiej, na którą się nie patrzy, ale w której – poprzez proces myślenia – się uczestniczy.

Fot. understandingduchamp.com

Udało się?

Zanim odpowiecie sobie na to pytanie, rzućcie okiem na zdjęcie po prawej i zastanówcie się, jaką inną rolę mógłby pełnić przedmiot, który zwykle jest brzeszczotem piły…

Skojarzenie, jakie wykorzystał Duchamp, nie jest zbyt skomplikowane. „Dzieło” nosi bowiem tytuł „Grzebień”.

Często przedmiotom tym – o oczywistych skojarzeniach – towarzyszyły pozbawione sensu opisy i abstrakcyjne tytuły.

I tak piła, która w wyobraźni zamienia się w grzebień, miała na odwrocie napis „Trzy lub cztery krople z wysokości nie mają nic z dzikości”. O co mogło mu chodzić? Pewnie o nic. Duchamp po prostu lubił wprowadzać ludzi w stan zakłopotania, a tym samym mobilizować ich do uruchomienia zastanej wyobraźni i udania się na wyprawę w zakamarki podświadomości.

Dla Duchampa było oczywiste, że sztuka pojawia się tam, gdzie intencja autora krzyżuje się z reakcją odbiorcy. W tym rozumieniu dzieło sztuki nie ma racji bytu bez zaangażowania w proces tworzenia drugiej osoby, będącej obserwatorem.

To ciekawa nobilitacja odbiorcy. Artysta rzuca składniki, odbiorca gotuje według własnych smaków i potrzeb. Warto więc w konfrontacji ze sztuką gdybać, nawet jeśli te interpretacje wydają się czasem niedorzeczne i nierealne.

Co by było, gdyby babcia miała wąsy? Duchamp.

Źródła:

Rhonda Roland Shearer, Stephen Jay Gould, Duchamp’s L.H.O.O.Q.

Making sense of Marcel Duchamp

The Leonardo Da Vinci Mona Lisa

 

 

10 komentarzy

  • komentator | Marzec 27th, 2011 @ 6:17 pm | Odpowiedz

    Autor źle przetłumaczył skrót: L.H.O.O.Q. , to nie znaczy „ona ma gorący tyłek” tylko „jest jej ciepło w tyłek”. Proszę sprawdzić źródła i tłumaczenie przed opublikowaniem takiego tekstu.

  • obze | Marzec 27th, 2011 @ 6:23 pm | Odpowiedz

    Artykuł napisany na podstawie strony z wikipedii. Kiepsko.

    • Ewelina Karpińska-Morek | Marzec 28th, 2011 @ 5:20 am | Odpowiedz

      Zachęcam do zerknięcia do źródeł wymienionych pod tekstem, zanim rzuci się tego typu oskarżenia.

  • :) | Marzec 27th, 2011 @ 6:46 pm | Odpowiedz

    Być może da Vinci czuł się kobietą? Czyżby transwestyta?? przecież w tamtych czasach, o ile dobrze kojarzę, roiło się od homoseksualistów więc kto wie.

  • gargamel | Marzec 27th, 2011 @ 7:35 pm | Odpowiedz

    to mi pachnie Małyszomanią!!!

  • mądrala | Marzec 27th, 2011 @ 8:37 pm | Odpowiedz

    Dobrze jest to przetłumaczone. Ona ma gorący tyłek. Ja akurat znam francuski i to znaczy dokładnie to.

  • mmmk | Marzec 27th, 2011 @ 10:12 pm | Odpowiedz

    mona lisa….nazwa niezaprzeczalnie kobieca, ale to tylko nazwa. dla mnie oczywiste jest ,że to portret faceta (inaczej po co malowac/tworzyc podobieństwo tak przeciętnie brzydkiej( niekobiecej) kobiety. a jeśli skupic się na jasnym obszarze twarzy-to widac faceta,…a tam poniżej to chyba zarost na klacie …?…..wszyscy tak się zachwycają,a mi sie nie podoba to „dzieło” i juz

  • Żwirek | Marzec 27th, 2011 @ 10:55 pm | Odpowiedz

    Nie wiem co zagadkowego widzą w tym uśmiechu. Zwyczajny przypięty uśmiech taki jak niektóre celebrytki przybierają do zdjęcia. Żeby nie szczerzyć zębów i nie mieć posępnej miny. Po za tym jest ona gruba na twarzy i to wcale nie musi być uśmiech tylko taki wyraz twarzy. Chudzi maja przeważnie kąciki opuszczone do dołu. Równie dobrze można doszukiwać się tajemnicy w obrazach Matejki.

  • Sceptyczny | Kwiecień 1st, 2015 @ 10:46 am | Odpowiedz

    Pamiętajcie o tym kiedy tworzył Da Vinci. Wtedy ideał kobiety różnił się dosyć mocno od współczesnego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*