Dzieci, które straszą w szpitalach

Geometryczne twarze dzieci pląsające gdzieś w wiejskich sceneriach przypominających barwne maskarady, przerażające z jednej strony, a z drugiej nafaszerowane liryzmem drewniane figurki w czapkach z papieru. To jest świat Tadeusza Makowskiego. Mocny świat zagubionych i zdeformowanych kukiełek, który powinien być refleksją dla dorosłych, a nie zmorą małych pacjentów szpitali.

Prezentacja czterech, nieznanych dotychczas, obrazów Tadeusza Makowskiego. Fot. Leszek Szymański/PAP

Wspominam tego malarza, bo do Polski trafiły wczoraj cztery nieznane dotąd obrazy, które od blisko stu lat znajdowały się w posiadaniu francuskiej rodziny Manier.

Trzy z nich – „Wnętrze”, „Piastunka z małym Jacques’em”, i „Chłopiec w kapeluszu” – trafią pod młotek. Czwarta – akwarela „Dzieci”- wróci do właściciela. Makowski dedykował ją swojemu przyjacielowi – reportażyście i pisarzowi Stephane’owi Manierowi, którego poznał w 1919 r. w Paryżu, gdy ten przygotowywał materiał o polskich imigrantach zamieszkujących Montparnasse.

"Piastunka z małym Jacques'em" (trzymanym przez kobietę dzieckiem jest liczący półtora roku syn Stephane'a Maniera). Fot. L. Szymański/PAP

Obrazy powstały w okresie uznawanym za jeden z najbardziej wartościowych w twórczości Makowskiego. To właśnie wtedy malarz wypracował swój niepowtarzalny styl – geometryzował postaci dzieci, balansując na granicy groteski, liryki i metaforyki upstrzonej wpływem polskiej sztuki ludowej i kubizmu.

Styl Makowskiego ewoluował od miękkich, secesyjnych kształtów do zdecydowanych, kubistycznych i zgeometryzowanych kompozycji figuralnych.

Najbardziej charakterystyczne dla jego twórczości pozostają jednak dzieci – i nie zgodzę się, że są to obrazki przesycone ciepłem i spokojnym, lirycznym nastrojem. Cyrkowo-teatralna stylizacja i małe postaci skrywające twarze pod maskami mają w sobie coś upiornego, przytłaczająco smutnego.

Osoby przypominające kukiełki nie są u Makowskiego przypadkowe. Sam artysta wykonywał lalki dla krakowskiego kabaretu „Zielony Balonik”.

Swoją twórczością zwraca uwagę na świat, w którym pół-ludzie, pół-kukły żyją pod maskami w otoczeniu rekwizytów. W tej przerażającej przestrzeni egzystują zawieszone w czasoprzestrzeni pacynki z zagubionym wyrazem twarzy. Zastygłe w bezruchu.

Taka sceneria przywołuje stereotypowe wyobrażenie bidula, szpitala psychiatrycznego, a co ciekawe obrazy zdobią ściany przychodni pediatrycznych, przedszkoli i innych miejsc, w których ilustracje szczególnie silnie oddziałują na wyobraźnię.

Dlatego, zanim ozdobi się miejsce, które jest przeznaczone dla najmłodszych, jakimikolwiek obrazkami, warto przejść ze stanu stand-by w stan intensywnego myślenia. Na oddziale położniczym jednego z krakowskich szpitali wiszą podobne obrazki zniekształconych, kukiełkowych dzieci. Niektóre z nich mają zamiast nosów ptasie dzioby. Długo się zastanawiałam nad intencją „kreatora wnętrz” i niestety pozostałam w kropce.

Obraz Tadeusza Makowskiego, fot. Agencja FORUM

* * *

Do 20 marca obrazy można oglądać w Galerii Domu Aukcyjnego Agra-Art. Cena wywoławcza „Wnętrza” wynosi 550 tys. zł, „Piastunki z małym Jacques’em” – 200 tys. zł, a „Chłopca w kapeluszu” – 40 tys. zł (zobacz galerię z nieznanymi obrazami Makowskieg0).

Podczas aukcji, która odbędzie się 20 marca w Hotelu Bristol w Warszawie, na sprzedaż zostaną wystawione także dwa obrazy Jerzego Nowosielskiego. Będzie to pierwsza po śmierci artysty aukcja jego dzieł.

ŹRÓDŁA:

PAP

Irena Kossowska, Tadeusz Makowski. Culture.pl

Zainteresowanych twórczością Makowskiego odsyłam do:

W. Jaworska, Tadeusz Makowski, polski malarz w Paryżu, Wrocław 1973

K. Wyka, Makowski, Wydawnictwo Literackie, 1973

S. Ledóchowski,  Tadeusz Makowski, KAW Warszawa, 1984 r.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rysunek i malarstwo i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

40 odpowiedzi na „Dzieci, które straszą w szpitalach

  1. Makowski pisze:

    pogięło Panią ? te dzieci Makowskiego wcale nie są przerażające .
    P.S. jestem plastykiem

    • kiedy byłem dzieckiem pisze:

      Kiedy byłem mały zetknąłem się z „tą” tzw. twórczością. Niezatarte, negatywne wrażenie pozostało do teraz. To jest oczywiście mój osobisty odbiór – dla mnie to było koszmarne. Na marginesie panie „plastyk” czy może pan wyrażać swoje opinie używając języka ludzi kultury?

      • UPRośćmyTO pisze:

        Takich mamy teraz „ludzi kultury” : „pogięło Panią”,” weź se oblkej”, zdania rozpoczynane z małej litery, nick wykorzystujący nazwisko artysty. Kultura „Róbta co chceta”. Plastik udający plastyka.

        • Hanisko pisze:

          To jest generalizacja i jak każda – nadużycie twierdzić, że „takich mamy teraz <>”.
          A skoro już krytykuje pan/i od strony (także) stylistycznej – dobrze byłoby samemu pisać nienagannie. Zaczynać „z małej litery” to rusycyzm. Zaczyna się coś czymś (a nie – z czegoś), więc i zaczynanie zdań małą literą jest (może być) naganne.

          • UPRośćmyTO pisze:

            Nie jestem polonistą ani rusofobem, choć (chociaż?;-) pamiętam, że „dworzec” to rusycyzm. Nie przeszkadza to w całej Polsce pisać „dworzec” zamiast „stacja”, choć dla turystów z Zachodu często byłoby to bardziej zrozumiałe(station, stazione).
            Proszę wpisać w Google „z małej litery czy małą literą” a okaże się, że tak też można (uzus) natomiast rozpoczynanie w ten sposób zdań to już wielki błąd.
            Tak, jak umieszczanie niektórych dzieł Makowskiego wśród odbiorców nie przygotowanych do tego, czyli jakby zamiast bajki o Kopciuszku czytać dzieciom Ulissesa J.Joyce, co zauważył/a mm o 10:42

    • Steft pisze:

      Sympatyczna witryna, ale wypowiedzi właścicielki porażająco wartościujące. Makowski i Modigliani należą do moich ulubionych twórców od samego dzieciństwa. Ale z tych czasów także Miro, van Gogh i wielu.. Wartościowanie sztuki jest niebezpieczne. Narzucanie jednego, właściwego poglądu na twórczość przerabialiśmy szczególnie w epoce socrealizmu (teraz niestety też).
      Pani jest moderatorem strony, więc polecam więcej pokory 🙂
      Jednak blogi są niezaprzeczalnie wyrazem tego co odczuwa jego właściciel. Kontrowersje wywołują spory. Poprawność – zniechęca..

      • Ellen pisze:

        Sorry, Steft. Ale to przecież oczywiste, że Autorka wyraża swoje osobiste odczucia. I wcale nie mówi, że masz czuć tak jak ona. Obrazy – ciekawe, intrygujące, „literackie” jakby, ale też lekko mnie przerażają. Pamiętam odruch niepokoju – jescze z lat dziecinnych, gdy oglądałam te obrazy.

      • ewelina pisze:

        Modigliani jest jednym z moich ulubionych malarzy – podobnie zresztą jak i Makowski. W tekście nie krytykuję artysty i jego obrazów, ale sposób wykorzystania dzieła sztuki. Byłam ciekawa opinii innych na ten temat. Jak widać, zdania są podzielone…

  2. iat pisze:

    Pytałem się dzieci co sądzą na temat tego obrazu, to im się podoba. Skąd wnioski, że one straszą?

  3. quelle qulot co za tupet pisze:

    Szanowna pani wychowalem sie w pokoju ozdobionym jego dzielami . Obrazki piekne !!!! Dzieci sie ich nie boja dobrze ksztaltuja swoja wyobraznie .Jedynie co bym zalecal to rewizja pani deformacji profesionalnej i wizyta na kilka tygodni w jednym z tych szpitali gdzie opiekuja sie zawodowo takim przypadkami jak pani.Stwierdzono ,ze pijacy traca wrazliwosc na smak a moze u pani jest podobne zjawisko ?trzeba sie KONIECZNIE zbadac jak najszybciej.!!!malarz lekarz pediatra j/juz nie dziecko ale jeszcze normalny.

  4. Op pisze:

    Percepcja wskazuje na zbiór kolorowych plam, które nasz mózg interpretuje jako różne zjawiska i rzeczy. Makowski nie tyle patrzy, co widzi.

  5. mamuska pisze:

    Alez to sa piekne obrazki! Moje dzieci, ani zadne dziecko przychodzace do mojego domu ich sie nie boja – coz za pomysl! Wrecz przeciwnie – ten obrazek podoba im sie szczegolnie, bo dziala na ich wyobraznie. Proponuje autorce tego artykulu zebrac kilkoro dzieci w wieku lat 4-9 i poprosic o narysowanie grupki dzieci bawiacych sie na przyklad na szkolnej lub przedszkolnej zabawie choinkowej… Zobaczy pani, ze ich rysunki beda bliskie charakterowi tego , tak strasznie przez pania ocenianego, obrazka. I jeszcze jedno – gdy bylam dzieckiem bardzo lubilam ten wlasnie obraz – byl mi bardzo bliski. Zupelnie nie rozumie pani dzieciecego swiata, naprawde…

  6. mm pisze:

    A ja jestem plastyk i pamiętam z dzieciństwa takie ilustracje w książkach, nigdy ich nie przeczytałam, za to Szancer pociągał jak nikt w świat baśni.
    Nie tylko obrazy ale i kolory i tonacje mają wpływ na psychikę. Zgadzam się z tym co tu napisano, Makowski stworzył wyjątkowe dzieła , głębokie i piękne i jest dla nich zasłużone miejsce w muzeach.
    A umysły dzieci są miejscem które należy rozwijać zaczynając od koloru, poprzez formę, a nie wymowę dzieła, to jakby zamiast bajki o kopciuszku czytać dziecku Ulissesa J.Joyce.

  7. Grzegorz pisze:

    Zaraz po przeczytaniu artykułu zawołałem swoja niespełna 3 letnia córeczkę, żeby oceniła. Pokazałem jej kilka prac w/w autora i po zobaczeniu każdej z nich moje dziecko wybuchało śmiechem! Dodam, że moje dziecko widziało wiele obrazów i były takie na widok których wybuchało płaczem mówiac, że sa straszne. Poprosiłem ja też o powiedzenie czegoś o tych pracach. Po usłyszeniu co widzi na obrazach, że jej się podobaja i sa fajne postanowiłem napisać komentarz. Moja rada. Opisujac własne wrażenia proszę pisać o sobie. Nie każdemu musi się wszystko podobać ale i wtedy należało by zachować neutralna formę wypowiedzi, szczególnie piszac artykuł. Jeżeli już tak bardzo miało to kogoś ruszyć, trzeba było pójść do najbliższego szpitala dziecięcego i sprawdzićswoja teorie.

  8. pyris pisze:

    Ja też w dzieciństwie bardzo lubiłam te obrazki. Były niezwykłe to prawda, budziły dziwny, tajemniczy nastrój, ale ile czasu spędziłam na rojeniu sobie związanych z nimi historii. Na marginesie dodam, że być może moje pokolenie, dzięki temu że była powszechna dostępność tanich reprodukcji i moda na wieszanie ich w najbardziej absurdalnych miejscach – było lepiej przygotowane do odbioru trochę mniej nachalnej i „dziecięco” łatwej sztuki. Ileż ja się nadumałam nad „Babim latem” Chełmońskiego i „Rybakiem” Wyczółkowskiego. Zresztą co tam Makowski, z którejś przychodni albo przedszkola pamiętam „Porwanie królewny” Wojtkiewicza – i powiem szczerze, Wojtkiewicz zafrapował mnie jeszcze bardziej.

  9. flugo pisze:

    e tam. wcale nie straszą. Myślę że raczej działają na intelekt. Jak byłem dzieckiem to lubiłem bardziej wszelkie udziwnienia niż cukierkowe kolory które może i są wesołe ale nic się nie można domyślać. Traume to można mieć ale np. po jakiś afrykańskich maskach jak miał kolega którego ojciec tam jeździł i kolekcjonował 🙂

  10. Dinx pisze:

    Weź se obklej rzeczywistość copyrightowymi badziewiami przemysłu Disneya, które wprowadzą Cie w stan stosownej szczęśliwości – i nie zajmu się sztuką.

  11. Hanisko pisze:

    Zapewne jest pani orędowniczką twórczości Danuty Muszyńskiej (w socrealu było jej wszędzie pełno w instytucjach szeroko pojętej edukacji). Brakuje pani tego na szpitalnych salach i korytarzach? To wprawdzie też sztu(cz)ka (jakkolwiek dość banalna), ale deprecjonowanie Makowskiego (bo rzekomo działa traumatycznie na dzieci) to absurd, na domiar uprawiany przez panią w napastliwym tonie wobec polemistów. Jego malarstwo jest najwyższej próby, a na wyobraźnię dziecka (także dorosłego) owszem działa, tyle że korzystnie, pozytywnie, pomimo niesłodkiej tonacji kolorystycznej, nieeuforycznego nastroju i obiektów/osób przedstawianych niegładko, kubek w kubek wedle jednej manierycznej kreski.

    • ewelina pisze:

      Chyba nie do końca się zrozumiałyśmy. Nikt tutaj nie deprecjonuje Makowskiego. Jeśli już kogoś krytykuję, to osoby, które traktują sztukę bardzo dosłownie. Jeśli na obrazie są dzieci, to nie znaczy, że jest to sztuka dla dzieci, prawda?

  12. POPIERAM pisze:

    Również uważam,że ta twórczośc nie nadaje sie „dla dzieci” .Miałam w domu kalendarz,w ktorym były zdjecia obrazów tych kukiełek…odniosłam takie wrazęnie,że te dzieci -strasza- nie lubiłam tego kalendarza…wyrzucilam go,bo obrazy mnie przerażały…Może to i jest sztuka,twórczośĆ ,ale wzbudzająca niechę,dystans,negatywne odczucia…Nie ma nic ciepłego i przyciągającego w obrazach dzieci,p.Makowskiego.

  13. bet pisze:

    uwielbiam sztukę, te bohomazy zupelnie nie przekonują mnie, nie podobają sie mojemu zdziecku, żona maluje pięknie w godzinę tworzy urocze portrety… zastanawiam się co jest wykladnikiem piękna w tych pracach … a kwoty sugerowane …żenada!

  14. o3ya pisze:

    Takie poglądy na sztukę świadczą o braku wrażliwości i edukacji w tym obszarze. Osobiście doświadczyłem energii sztuki leżąc jako dziecko miesiąc w szpitalu. Ściany zdobiły postaci z kreskówek Disneya. Pomijając piracki charakter wykorzystania tych ikon i słaby poziom odwzorowania nawet takie „dzieła” mogą być wsparciem dla pacjenta. Mogłyby to być cukierkowe prace Mai Berezowskiej niedalekie od kiczu ale sprawne warsztatowo, ale tak naprawdę moją wrażliwość na sztukę od najmłodszych lat kształtował przekrój i reprodukcje Picassa, Chirico, Dalego, Pollocka i wielu wspaniałych twórców. Sztuka ta poruszała, dawała możliwość wyobraźni. gdyby chodziło wyłącznie o podniesienie nastroju wystarczyłyby kwiaty, ale przecież nie Van Goga bo był psychicznie chory – nieprawdaż?

    • ewelina pisze:

      Tym komentarzem pokazał pan/pani, że zgadza się ze mną. Nie krytykuję zdobienia ścian reprodukcjami znanych dzieł sztuki – niech to będzie Picasso czy Chirico. Coś, co rozwija wyobraźnię, a nie budzi lęki.

  15. KTÓRE (jakie ) DZIECI STRASZĄ ?

  16. Dr. Butz ! pisze:

    No to Pinokia też zakazać! I klocki Lego!

  17. jestem zszokowana pisze:

    Moje dzieci wyrosły w kontakcie z Dziełami Makowskiego. To tylko w chorej wyobraźni mógł zrodzić się taki niesprawiedliwy osąd odnośnie odbioru tych dzieł! Trzyletnie dziecko- jak tu Ktoś wcześniej opisał, nieskażone „chorą” interpretacją zareagowało naturalnie: śmiechem. Ale można i refleksyjnie i wystarczy być oczarowanym barwą czy kształtem a nawet tematem ujętym w sposób tak prosty a wymowny. Przecież tu uczucia- pozytywne uczucia aż biją po oczach, a wszystkie obrazy wywołują lekki uśmiech albo zadumę. Ale strach – nigdy!!!! Bożena R.

  18. art pisze:

    Każde dzieło u odbiorców wywołuje inne reakcje. Ja nigdy nie odbierałem w taki sposób malarstwa Makowskiego, wręcz tworzył w mojej wyobraźni swoisty świat skrzatów i podobnych im stworzeń. Jeśli ktoś dorosły szuka w każdym dziele podobnych autorce skojarzeń, powinien udać się na pielgrzymkę do Lichenia, bądź równie ważnej bożnicy w celu oczyszczenia i uwolnienia od diabelskich podszeptów. To było ironizowanie, dla niezorientowanych. Ogólnie, dyskusję, na taki temat, jak interpretacja obrazów, powinny podeprzeć solidne podstawy, choćby wypowiedzi samych maluchów, którym malarstwo niesie całkiem inne skojarzenia, niż dorosłym, często z zaszufladkowanymi opiniami i fanaberycznym podejściem do sztuki. Polecam łagodną psychoterapię, choć sam gardzę podobnymi wspomagaczami własnej jaźni.

  19. ola pisze:

    Od dzieciństwa fascynowaly mnie dzieci na obrazach Makowskiego, wywoływały tylko pozytywne emocje i tak jest do dnia dzisiejszego. Nie obawiam sie o dzieci majace kontakt z tworczością Makowskiego.

  20. bezlitosny pisze:

    co tam takie Makowskiego obrazki… (piękne zresztą)
    jesteśmy otoczeni zewsząd wizerunkiem człowieka przybitego do skrzyżowanych desek
    jak dziecko niewyedukowane czyli nie przygotowane wcześniej na taki wizerunek ma to przeżyć?
    hę?!

  21. futrzak pisze:

    Nie jestem plastykiem, ale byłem dzieckiem.
    W moim pokoju dziecięcym/nastoletnim ciągle wisiała reprodukcja Makowskiego. Nie było w tym nic przerażającego. Raczej fascynującego, dającego do myślenia, pobudzającego wyobraźnię.
    Polecam wszystkim rodzicom, którzy nie chcą wychować modelowych konsumentów estetyki TVN.
    P.S. Dzieci nie są głupie.

  22. Anonim pisze:

    mają w sobie coś z idiotycznej i strasznej bajki -„o czym szumią wierzby”masakra

  23. Anonim pisze:

    Pamiętam,że takie reprodukcje wisiały w szkolnym gabinecie mojej podstawówki.Zawsze odbierałem je koszmarnie.Były nie tylko brzydkie ,ale niosły jakiś lęk,coś z sennego koszmaru.Pamiętam jak po malowaniu naszej szkoły znikły te wstrętne reprodukcje i nie musialem więcej tego ogladać.

    • ewelina pisze:

      Nie mogę powiedzieć, że są brzydkie. Wciąga mnie kolorystyka i konwencja Makowskiego. Jednak dzieci mogą je odbierać różnie – część się będzie śmiała, a część bała. I myślę, że w związku z tymi dziećmi, które mogą być przerażone twórczością Makowskiego, warto poruszyć problem dobierania obrazów do miejsc…

  24. Michal pisze:

    ‚Zdeformowane kukiełki’? raczej postacie. Kukiełka sama w sobie jest zdeformowaną postacią.
    Prace Makowskiego są znakomite i piękne właśnie w tej kolorystyce. Mimo przewagi szarości można znakomicie odczuć nastroje czy to ciepłe czy chłodne. Postacie są piękne. Znakomity warsztat, posługiwanie pędzlem, faktura, percepcja oraz wile innych elementów potwierdzających że Makowski to ARTYSTA.. A geometria w jego sztuce jest wspaniała. Wiem, że wielu osobom może się nie podobać, ale to raczej wina kiepskiej edukacji plastycznej, jak np. plastyk-muzyk po dyplomówce,. Niestety w Polsce jest wielu ograniczonych plastycznie. Prawie każdy Artysta po ASP przyzna mi rację. Sztuka zawsze była dla koneserów i to się nie zmieni. bo do niej trzeba być dojrzałym i posiadać świadomość.
    A wracając do Makowskiego, to malował różne postacie, a raczej miał serie reprezentantów poszczególnych cech ludzkich, jak np Skąpiec. (jeden z moich ulubionych obrazów).

  25. `nieznajomy pisze:

    nie wiem co wisi na ścianach w klinice chirurgii w rabce zdroju, ale są to najkoszmarniejsze obrazy malowane, które pamiętam. Optymistycznie na pewno nie wpływają, zwłaszcza, że poważne przypadki tam się kieruje… masakra jakaś…

  26. Obrazy Makowskiego to dla mnie jedne z najpiekniejszych na swiecie ( otrzymalam kiedys w prezencie kopie jednego z obrazow Makowskiego, zostal namalowany przez zachwycona jego tworczoscia osobe niepelnosprana) Mam tylko jedno zastrzezenie, prosze w odniesieniu do reprodukcji , kopii dziel sztuki, nie uzywac zwrotu ‚obrazki’, to infantylne i ‚nie na miejscu’.

  27. eleanorrigby pisze:

    Obrazy Makowskiego podziwiam, jako dzieło sztuki. Jednak dla mnie także jest w nich coś niepokojącego i przygnębiającego. Chętnie obejrzałabym je w galerii, ale nigdy nie powiesiłabym w swoim mieszkaniu. Dawno temu brałam udział w spektaklu nieżyjącego już Jana Dormana „Niebieski ptak”. Inspiracją do niektórych scen były właśnie obrazy Makowskiego, dużo ich wtedy oglądałam i pamiętam swoje odczucia – odbierałam je jako piękne, ale bardzo smutne i dziwne.
    To, jak odbieramy dzieło sztuki to przecież rzecz bardzo indywidualna, zależy od naszej osobistej wrażliwości i wyobraźni. Można się nie zgadzać z kimś w ocenie, ale nie trzeba w sposób ordynarny i nieuprzejmy informować świata o tym, że sądzimy iż nasza jest tą jedyną właściwą.

  28. Arek pisze:

    Wydaje mi się,że takie „dzieła” są może dobre do galerii ale na pewno nie do szpitali ,przychodni lekarskich .W czasach Makowskiego inaczej wyglądała medycyna.Takie osoby zdeforowane rzadko się rodziły.Teraz jest mnóstwo osób z rzadkimi chorobami ,są różne mutacje genatyczne.Ciekawe jakby np po wybuchu w elektrowni atomowej w gabinecie gdzie przychodzili by napromieniowane osoby,jak tam odebrały by te dzieła Makowskiego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*