Ten portret Komorowskiego zawiśnie w ambasadach

Kategorie: Jak dwie krople wody, Rysunek i malarstwo | Tagi: , , , , , Stefan Glass, , | 28 lutego 2011
Post

Z końcem lipca ubiegłego roku zawrzało z powodu pomysłu Radosława Sikorskiego. Szef MSZ chciał, by w każdej ambasadzie RP zawisł portret Bronisława Komorowskiego. To koreańskie zapożyczenie wprawiło fotografów i malarzy w nie lada zakłopotanie. Ze strzelbą przewieszoną przez plecy i łanią w tle czy może mniej alegorycznie?

Afera portretowa ucichła na czas jakiś. Zapomniała o niej Polska, przypomniała Litwa – podczas jednodniowej wizyty w tym kraju, do którego prezydent przybył na zaproszenie  Dalii Grybauskaite.

Przed rozpoczęciem obchodów prezydent spotkał się z przedstawicielami społeczności polskiej w miejscowości Mejszagoła i z litewskimi dziećmi ze szkoły podstawowej. Prezydentowi wręczono portret namalowany przez 8-letniego Lisa Vitalisa. W szkole – o czym nie wiedziała strona polska – zorganizowano konkurs, który miał ułatwić szefowi MSZ podjęcie decyzji o wyborze portretu.

–  Pan prezydent jak malowany. Złożę odpowiedni wniosek, by właśnie ten portret zdobił nasze ambasady. Dostrzegam w rysunku tego chłopca niezwykle dojrzałą kreskę – powiedział.

8-latek – w nagrodę – weźmie udział we wspólnym polowaniu z prezydentem Polski.

* * *

Mówi się, że Witkacy był wizjonerem. Ale, żeby przewidział prezydenturę Bronisława Komorowskiego? 😉

Portret w rzeczywistości przedstawia Stefana Glassa – czyli tajemniczego współautora „Narkotyków”. Został namalowany przez Stanisława Ignacego Witkiewicza w 1930 roku – na 2 lata przed samobójczą śmiercią portretowanego.

Witkacolodzy przez wiele lat próbowali rozszyfrować pseudnim Dezydery Prokopowicz, pod którym został zaszyfrowany w przedmowie do „dopalaczowych rozważań”. Udało się to Januszowi Deglerowi w książce „Witkacego portret wielokrotny”, a właściwie Annie Micińskiej, która wpadła na ten trop podczas analizowania listów Witkacego do żony. Zdążyła przekazać tę informację przed swoją śmiercią.

To nie jedyny portret tajemniczego przyjaciela artysty – znajdziecie ich więcej, w tym kilka dość… wulgarnych.